Released on February 5, 2011

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Widzę słońce i promienie przebijające chmury

Niebo w kolorze purpury ciągnące po horyzont góry

Mgła w dolinach krajobraz ponury piękno natury

Tak wspominam sny o których nie zapominam w których

Stare opuszczone hale przecinają tory

A mury porastają wytrwale niczym korale struktury

Drzew których konar za konarem pną się do góry

Małe detale, niedbale niesie gdzieś podmuch wichury

Schodzę po schodach światło odbija woda, siadam na skale

Czuję fale na nogach i odpływam coraz dalej

Czuję się najwspanialej, bodaj od lat miliona jestem

Wreszcie z powrotem w moim idealnym mieście

Pogoda szklana tam też jest

Idę się przejść gdzieś pełna swoboda to totalna przygoda

Mogę ją przeżyć we śnie

To może powodować że nie chce mi się wstawać wcześniej

To słowo relaksować się pomnożone razy dwieście


[Zwrotka 2]

Relaksować się, odlecieć gdzieś i wylądować w domu

Oko cyklonu wielkości stadionu otacza przestrzeń

Jestem tu sam bo nikomu nie otwiera się to przejście

I wchodzę głębiej

Widzę z balkonu miraże miejsc gdzie nigdy nie byłem

A jestem i chciałbym przebywać częściej

To miejsce istnieje we mnie to miejsce jaśnieje szczęściem

Od lat milionów czuję się tu jak w domu tu jestem dzieckiem

Ziemi i nieboskłonu i nigdy nikomu wcześniej

Nie było dane tu wejść

Otwieram bramę w nieznane niczym wybraniec jak sejf

Tam mam schowane sny zapakowane w paczkach po sześć

Bańki mydlane to nienormalne ale biorę sześć

Wyruszam im na spotkanie to będzie w nieznane rejs

Miejskie wydanie przedzieranie się labiryntem przejść

Poszukiwanie odpowiedzi na pytanie o sens

Podróżowanie zmienianie miejsc

Teleportowanie się w przestrzeni Fokuspace


[Zwrotka 3]

Przechodzę portalem, zamykam portal czarem

Kolory nieba jak z bajek słońce zalewa żarem

Tonę w potrzebach zostaję tutaj skamieniałem

Ta nuta oddaje tylko kawałek piękna jakim jest ta minuta

Następna minuta pękła zapętla się jak zaklęta

I leci ten track ta nuta tutaj ta senna piosenka

To jak zatruta butelka niczym magiczny eliksir

Fikcji ze świata Alicji pełna od korka do denka

Piękne sekwencje pełne w esencje i nietknięte sensem

Kolejne sekcje za werblem i sample budują głębie

Czuję to ma mnie ręce oparte na umywalce

Porannie patrzę przez palce gdzieś gdzie jest ciemniej

Odeszło to coś czym prędzej tak naturalnie

Czasami we śnie śnie o mieście w którym po prostu jestem jest idealnie

Dziesięć dziewięć osiem siedem sześć pięć cztery trzy dwa jeden


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]