6ścian

By Fokus

On Prewersje

Released on February 5, 2011

Thumbnail

[Intro]

(Kiedy, kiedy, kiedy, kiedy)

Kiedy, kiedy

(Kiedy, kiedy, kiedy)

KIedy mam dość


[Zwrotka 1]

Kiedy mam dość rapu chcę do domu, dom nie ma kół

Z dala od hałasu chcę się przespać i coś zjeść

Całemu światu chcę powiedzieć "przestań!"

A tu prawie że mieszkam w PKP

Chcę jeden-dwa-trzy-cztery-pięć-sześć ścian

Które znam, żeby otaczały mnie

Jeden-dwa-trzy-cztery-pięć-sześć ścian

Otacza mnie sześcian, ciebie też, wiesz jak

Ten rap to poezja, odbierz to jak chcesz

Brat, każdy wers, każdy odgłos werbla

Liście lecą z drzew, za oknem pada deszcz, wiatr

Niesie jesień przez osiedla, a ja to mam gdzieś

Cześć, jestem Fokus, nie lubię samolotów

Lubię mój pokój, święty spokój, tyskacze i seks

I raczej gram kilkaset imprez w roku

Dlatego ci tłumaczę, dlaczego tak, a nie inaczej jest

Przecież wiesz, bo pewnie mieszkasz w bloku też

Wracasz na lokum zjebany jak pies

Można porzygać się od hip-hopu fest

Ileż można do umywalki biec?

Można by rzec – to nie jest sport dla kotów, to jest

Ministerstwo odlotów, i to z dziwnych miejsc; poczuj

Szkoda gadać, daj spokój

Tak więc, kiedy wracam, mam chęć osiągnąć zen jak Sokół


[Refren]

Lubię mój wszechświat, ma sześć ścian i to jest tak:

Podłoga i sufit plus cztery ściany z boku

Oprócz kilku osób nikt tam nie ma wejścia

Wyobraź sobie sześcian, a w środku siedzi Fokus


[Zwrotka 2]

Lubię mieć banana, laptop na kolanach

Tworzyć od rana do zmroku hip-hop tak, żeby nie skłamać

Obcy ludzie, weekend w planach, bit w membranach

Tu gdzie ja i Anna nie ma czasu – zasuwamy na nas

Ale wspólnie, na swoich programach, tak ogólnie

Sprawdź wytwórnię nie do wyjebania

Bez oprowadzania jakbym rzucił granat

U mnie każdy taki skurwiel ma ból nie do opisania, bo

Kiedy wchodzimy do klubu dumnie, patrzy się gdzie chuj wie, zna nas

Mniej zazdrości, a więcej miłości durnie, come on

Płyń strumieniem świadomości, nie dissuj jak złamas

Sport to połamane kości, a nie twarz w reklamach

Biorę swoje oszczędności, coś ci powiem

Dzisiaj zamykam się sam na sam gdzieś w swojej głowie

Bowiem wiem, że nie ma innej możliwości – człowiek

Musi mieć tę chwilę normalności, powiew tej świeżości, zdrowie

Zamykam się w sobie, wszystko wokół znika

To nuta o ścianach, podłogach, sufitach tutaj

Mi ta minutami płynąca muzyka wczuta

Niczym sita uczy czytać jak batuta, co to sztuka życia

Motto do odkrycia, zaskoczonych witam

Głośno krzyczę coś przez okno, żebyś coś usłyszał

Toż to cały świat w zasięgu twej ręki stoi tam!

Ja zostaję tutaj i tak mam nośność na bitach, brat


[Refren]

Lubię mój wszechświat, ma sześć ścian i to jest tak:

Podłoga i sufit plus cztery ściany z boku

Oprócz kilku osób nikt tam nie ma wejścia

Wyobraź sobie sześcian, a w środku siedzi Fokus

Lubię mój wszechświat, ma sześć ścian i to jest tak:

Podłoga i sufit plus cztery ściany z boku

Oprócz kilku osób nikt tam nie ma wejścia

Wyobraź sobie sześcian, a w środku siedzi Fokus