Released on May 24, 2021

Thumbnail

[Zwrotka 1: Floral Bugs]

Ej młody bugsy autentyk

Ej sto pro prawdy dam w wersy

Oh, mam medalion przy piersi, oh, fejki, słowa i rzęsy

Oh, chcemy więcej pieniędzy, oh, i być szybsi, i lepsi

Oh, czasem pytam, gdzie pędzisz jak nie śpię pięć nocy i nawet, ziom, nie jestem senny

Czy mam miejsce na błędy? Kiedy chce marzenie spełnić? (Oh)

Kiedy chcę stadion wypełnić? (Oh) Kiedy chce status legendy?

Znasz to uczucie kiedy wszystkie myśli idą w jedna stronę i jedyne co możesz powiedzieć, to "bardzo się boję"

I kiedyś myślałem że mniе uratuje Moet, bo jakoś dziś muszę zalać stres który wе mnie płonie

Bugsy, chcę Nike'i i pełne stadiony, wyjazdy do Francji, Egiptu, Japonii

Kambodży i do tego łychy do coli, a co się będziemy w drineczki pierdolić


[Bridge: Floral Bugs]

Młody Bugsy autentyczny, bass wybija w aucie szybki

Mamy taktykę jak blitzkrieg, spełniam to co mi się wyśni


[Refren: Floral Bugs & 4MONEY]

Kiedy spadnie deszcz zaraz wyglądam słońca

Kiedy spadnie śnieg ja stanę jak pochodnia

Nie zwątpiłem nie patrzę na przyszłość z okna

Nie zgubiłem się wiatr wieje nam w chorągwiach

Kiedy spadnie deszcz zaraz wyglądam słońca

Kiedy spadnie śnieg ja stanę jak pochodnia

Nie zwątpiłem nie patrzę na przyszłość z okna

Nie zgubiłem się wiatr wieje nam w chorągwiach


[Bridge: donGURALesko]

DGE, dzia-dzia-dzia-dzia-dzia-dzia

Floral Bugs, dzia-dzia-dziadzior, ej


[Zwrotka 2: DonGURALesko]

Pada grad, gada Dziad odpięty (kto?), o moich melo chodzą legendy

Rap and roll to stan permanentny, H.I.P-H.O.P fundamenty

Rapy, trapy - I got plenty, mój rap, to jad skolopendry

Język gięty, słownik cięty, do kompetycji nie widzę chętnych

Flow jebnięty i te patenty, nie zakuma spięty, święty, odęty

To autentyk, ja idę tak tędy, deptam szlak kręty, pełen serpentyn

Te momenty, ma Dziad te akcenty, element R.A.P immanentny

Skręty, w bibułę stuff zawinięty, chlupią procenty, budzik zamknięty

(Brzdęk) Więc pijmy za błędy, pękł bezpieczeństwa nam wentyl

Chuj w ploty, hejty, komenty, nie bać się, jebać sentymenty

Dziad zawodowiec, cyngiel wynajęty, majętny brat, bo gada jak najęty

Ja i Konfederacji absolwenty, w kiejdach sprzęty, pędem do puenty

Klient obuchem jebnięty, bang bang, kończą się argumenty

Bang bang, o rety, rety, płyną okręty, prują odmęty

Mętny wzrok, drętwy krok, w ryju smok, po niebie leci smog, to Drewnianej Małpy Rock

Wszystkich moich ziomów, wbijam teraz, kurwa, w szok, nie odwracaj głowy w bok, mówił Gural from the block (o!)


[Refren: Floral Bugs]

Kiedy spadnie deszcz, zaraz wyglądam słońca

Kiedy spadnie śnieg ja stanę jak pochodnia

Nie zwątpiłem nie patrzę na przyszłość z okna

Nie zgubiłem się wiatr wieje nam w chorągwiach

Kiedy spadnie deszcz, zaraz wyglądam słońca

Kiedy spadnie śnieg, ja stanę jak pochodnia

Nie zwątpiłem, nie, patrzę na przyszłość z okna

Nie zgubiłem się, wiatr wieje nam w chorągwiach


[Zwrotka 3: Kacper HTA]

A my chcemy więcej mieć, niż uznanie psychofanów

Moi ludzie są jak sen, ale jeden z tych koszmarów

Kiedy wschodzi nowy dzień, już rozumiem, rap to nałóg

Pobieram zielony tlen, doprowadzam się do stanu, w którym lecę jak zły

Jest pięknie, szuka mnie forsa, pamiętam jak ścigała Corsa

Wiem, co od życia chcę dostać, więc zapierdalam, jakby nic nie miało zostać

Nie było wiele wyboru, wytaruj i rolluj, nie tykam się torów

Aktorów poznałem życiowych z wyboru, bo ludzi honoru tu jest coraz mniej

Ej, biegnę szybciej niż Bolt, strzelam celniej niż Colt

Nie dbam o fejm, chcę mieć sos, nie dbam o sos, chcę mieć moc

Ścigają się "wielcy raperzy", a więcej bawełny tu dają od rapu

Ja oddałbym wam całą szafę, za paru szczerych, prawdziwych chłopaków

Alergię mam na tych wacków, co podrabiać chcą w klipach thug life

Jak zacząłem na tym zarabiać, zawinąłem się z tego świata

(Hakuna Matata!) Słowa natural jak baka, pierdolę układ, co luka jak baba

Na chuj mi fałszywka, co pruje jak szmata, autentyk to retro, Ty we mnie masz brata


[Refren: Floral Bugs]

Kiedy spadnie deszcz, zaraz wyglądam słońca

Kiedy spadnie śnieg ja stanę jak pochodnia

Nie zwątpiłem, nie, patrzę na przyszłość z okna

Nie zgubiłem się, wiatr wieje nam w chorągwiach

Kiedy spadnie deszcz, zaraz wyglądam słońca

Kiedy spadnie śnieg, ja stanę jak pochodnia

Nie zwątpiłem, nie, patrzę na przyszłość z okna

Nie zgubiłem się, wiatr wieje nam w chorągwiach