Released on September 8, 2003

Thumbnail

[Ten Typ Mes]

Starzy wpadają w szał jakiś czas temu

Jakiś czas temu, to była powódź przemów

"Znowu, czemu ciągle się opierdalasz

Modlę się za Ciebie, w domu jesteś jak balast

W domu, tutaj praktycznie Cię nie ma

Nagrywasz coś, mówisz coś o robieniu dema

Widzę masz kaca, a to IV klasa - matura

Nie zdasz i potem masz uraz na całe życie

Nawet przy Twoim sprycie

Nie pomoże św. Piotr, czy sam Jan Chrzciciel

Twoje podejście, zmień je szybko"

Kocham moją matkę, ale powiedziałem tylko: "acha"


[Emil Blef]

Na brzegu rzeki romantycznie

A ja stoję jak manekin Ona wypieki

Włosy przemoczone deszczem chowają piegi

W końcu zaangażowana szepcze

"Widzisz, ja Cię kocham, wiem to

Mam przy Tobie jak na prochach tętno

Żebyś kiedy szlocham prędko podszedł

Mówić Tobie - owszem

Noszę Twoje dziecko

Witać kiedy wrócisz z teczką"

Mówiła wiele rzeczy śmiało

Powiedziałem na ten nalot "acha"


[Mes]

Poznałem ją wczoraj, jej starzy wyjechali na działkę

Dom i panna słodka jak Alpen Gold

Znam ten ton, kiedy niunia mówi "wpadaj"

Znam jej każdy zamiar, mam na to radar

Dystans, drinki z barku ojca

Ale zawsze kiedy przechodzi obok lekko mnie trąca

Gesty, spojrzenia, tak zwane bla-bla

Potem rzuca się na mnie, niby Kain na Abla

Cała noc, wszystkie 4 sypialnie

Wszystkie przedrostki przed ALNIE, prócz FAT

Fakt, zgrani jak Tommy i Pamela

To relatywnie najlepszy ostatni melanż

Zanim zdążyła zamknąć drzwi za mną

Mówi" Zadzwoń Piotrek, proszę Cię zadzwoń", acha


[Emil Blef]

Ona widziała wszystkie wernisaże

Ona w sztuki szponach opowiada w pełni wrażeń

"Na początku myślałam sobie, skąd tu ja

Wśród takiego blichtru, trochę czułam się jak intruz

Potem gdy rozlano tyle wina litrów

Rozmawiałam jedząc z nim przekąski

Zgadnij tylko, no z kim

Właśnie, wiedziałam, że padniesz

Potem zanim wyszłam widziałam oka kątem

Że gdy mnie chwali entuzjazmem tryska

No mówię Ci oszaleć można

Musisz ich koniecznie poznać

Fantastyczni, sami aktywiści"

Przerwałem ten superlatyw wyścig mówiąc: "acha"

W gabinecie rano siedzę ja beztrosko

On trzyma w ręku stetoskop z zawiniętą wokół krzesła kostką

"Słucham, jak tam?" Zaczął lekarz, nie narzekam

"A ja będę szczery, w płucach szmery, wyglądasz jak emeryt

Pod oczami wisi, jakby przyczepiony sztangi

Ciągle masz problemy z anginą, Twój organizm jest u kresu

Lepiej swe terminy przesuń i odpocznij od tych Mesów

Sprawa prosta" używki odstaw

Albo szpital powie głośno WITAJ"

Zamiast pytań powiedziałem: "acha"