Released on December 9, 2002

Thumbnail

Proszę o zwolnienie, o usprawiedliwienie mojego nie mogę

Leżę drugi dzień otulając się w puchową kołdrę

A on znowu wpadł na mnie prosto uderzając ramieniem

Padłam ryjem prosto na ziemię

Szepnął coś niecenzuralnego do ucha

Mam teraz wielkie kuku, na które muszę sobie dmuchać

A Ty, a Ty

Jesteś lepsza niż bułka z masłem

Niż czekolady, gwiazdy z telewizji

A Ty, a Ty

Niż samochodzik zdalnie sterowny

Niż pieniążki i słodyczy

Kocham... jak nigdy dotąd

Kocham... jak nigdy dotąd

Nie umiem pływać, śniło mi się znowu

Że się topię, nic nie mogę poradzić

Podobno mam na twarzy wypisane "frajer"

Jutro przyrzekam muszę to sprawdzić

Jestem duże dziecko, chłopczyk, co się krepuje

Powiedzieć tak prosto w oczy, co naprawdę czuje

A Ty, a Ty

Jesteś lepsza niż bułka z masłem

Niż czekolady, gwiazdy z telewizji

Niż samochodzik zdalnie sterowany

A Ty, a Ty...

Kocham... jak nigdy dotąd

Kocham... jak nigdy dotąd

Kocham... jak nigdy dotąd

Kocham...

Czuję dziwnie, że Ty coś nie bardzo

Ale kocha mnie Elle pismo światowe

Jestem tak naprawdę chłopczyk

Co ze wstydem opuszcza swą głowę

Jestem duże dziecko, co się krępuje

Powiedzieć tak prosto w oczy, co naprawdę czuje

A Ty, a Ty

Jesteś lepsza niż bułka z masłem

Niż czekolady, gwiazdy z telewizji

A Ty, a Ty

Kocham... jak nigdy dotąd

Kocham... jak nigdy dotąd

Kocham... jak nigdy dotąd

Jak nigdy dotąd

Jak nigdy dotąd

Jak nigdy dotąd

Jak nigdy dotąd

Jak nigdy dotąd

Jak nigdy dotąd

Kocham... jak nigdy dotąd

Kocham... jak nigdy dotąd

Jak nigdy dotąd

Jak nigdy dotąd

Jak nigdy dotąd

Jak nigdy dotąd

Kocham... jak nigdy dotąd

Kocham... jak nigdy dotąd