Released on October 30, 2011

Thumbnail

Nie jestem Rob, choć mówią mi "Zombie"

Bo stoję sztywny na środku drogi

Buty ciężkie jakbym miał tam kamienie

Opętany, poruszam się jak zwierzę

Przez ciemne moce, prawdziwy omen

Długi chudy człowiek za mikrofonem

Ostry mam język jak smaki Indii

Odprawiam voodoo, to nie Haiti

Sekty Candomblé gdzieś tam w Brazylii

Samba z duchami, samba w bikini

Mikrofon ściskam - to mój talizman

Mikrofon, werbel - moje insygnia

Wykwintne ruchy mam, taniec solo

Ja się nie zmieniam, zostaję sobą

Demon serce zjadł, więc się krztuszę

Jakbym sprzedał diabłu swoją duszę

Wezwał Szatana, wyrzekł się Boga

Krwią podpisał z diabłem cyrograf

Ja tylko stoję, wyrzucam słowa

Znasz tę historię, ciągle nie ma końca

Idzie ona tak: od dziesięciu lat

Bla bla bla bla bla... bla bla bla bla bla

Idzie ona tak: od dziesięciu lat

Bla bla bla bla bla... bla bla bla bla bla

Ooo w słuchawkach klon

Gadam w stereo z obu stron

Ooo moje miejsce, czas

Robię bilans zysków, strat

Każdy mój dzień jest jakby skrótem

Dawać mikrofon kiedy się budzę!

To ratuje skórę i czyni cuda

Czyści zainfekowane płuca

To jest druga faza, faza operacji

Odkryty atak, jakbym grał w szachy

Nie jestem antyk jak magnetowid

Ja i mikrofon to Batman i Robin

Szkła w okularach zachodzą mgłą

Jakie ziarno, gleba - taki owoc, plon

Podejdziesz do mnie - kopnie cię prąd

Jestem teraz radioaktywny

Dotkniesz mnie, a zrobisz się siny

Stoisz sztywny, piorunem porażony

Choć to Warszawa, a nie Czarnobyl

Ja tylko stoję, wyrzucam słowa

Ta historia ciągle nie ma końca

Idzie ona tak: od dziesięciu lat

Bla bla bla bla bla... bla bla bla bla bla

Idzie ona tak: od dziesięciu lat

Bla bla bla bla bla... bla bla bla bla bla

Ooo w słuchawkach klon

Gadam w stereo z obu stron

Ooo moje miejsce, czas

Robię bilans zysków, strat

Ooo w słuchawkach klon

Gadam w stereo z obu stron

Ooo moje miejsce, czas

Robię bilans zysków, strat

Ta muzyka - największy afrodyzjak

Moja szczęka ciągle jest sprężysta

Skacze jak źle zmontowany fil

Oczy jasne - jestem syberyjski wilk

Nasycam głód, jestem wybredny

To są moje "szatańskie wersety"

Za mikrofonem nie mam litości

Zbliżysz się, to porachuję kości

Większe zakola, w uzębieniu braki

Uderzenie jak Muhammad Ali

Strzelasz tak na chybił-trafił

Ja trenuję w klasztorze Shaolin

Dzień dobry państwu! To "wejście smoka"

To nie shurikeny, to lecą słowa

Ta historia ciągle nie ma końca

Idzie ona tak: od dziesięciu lat

Bla bla bla bla bla... bla bla bla bla bla

Idzie ona tak: od dziesięciu lat

Bla bla bla bla bla... bla bla bla bla bla

Idzie ona tak: od dziesięciu lat

Bla bla bla bla bla...

Ooo w słuchawkach klon

Gadam w stereo z obu stron

Ooo moje miejsce, czas

Robię bilans zysków, strat

Ooo w słuchawkach klon

Gadam w stereo z obu stron

Ooo moje miejsce, czas

Robię bilans zysków, strat