Released on November 6, 2014

Thumbnail

Umysł szalony jak

Cały szalony świat

Trwa szalony bieg

By coraz więcej mieć

By każdą starą rzecz

Na nową zmienić, lecz

Gdy nową masz

Robisz się stary jak

Ta niepotrzebna rzecz

Nieużyteczny śmieć

Co tylko czeka aż

Zapuka z kosą śmierć

Przez całą noc i dzień

Wystukuję tekst

Mam to w pisane gen

I to żaden błąd

Ani GMO

Jedna z wielu form

Muszę kopać w głąb

Tam gdzie źródło jest

A mój mikrofon to

Samurajski miecz

A dla wszystkich pań

Zamienia w dildo się

A każda chwila jest

Po prostu jaka jest

Więcej nie trzeba nic

Umysł szalony chce

Byś nie widział jej

I myślał tylko o

O tym co za rok

I lat 25

To o kant dupy jest

Bo kiedy przyjdzie czas

Szybko okaże się

Że będzie mało bo

Nie da nasycić się

I trwa szalony bieg

By coraz więcej mieć

Ciągle więcej mieć

Bo każda nowa rzecz

Ma dodać skrzydeł, byś

Wiódł dalej prym

Z góry patrzeć mógł

Na cały szary tłum

Lecz robisz z hukiem bum

I bujasz teraz się

Jak w gaciach mały dzwon

Bo to jak gra o tron

Twój samolubny gen

Zaczyna solo bieg

By coraz więcej mieć

By każdą starą rzecz

Na nową zmienić, lecz

To za marchewką bieg

Nie chwycisz nigdy jej

Powiedz gdzie teraz biegniesz

Masz tylko chwilę dla siebie

Coraz to dalej i dalej

Kończy się dzień i powietrze

Zakładaj proszę but

Zakładaj proszę dres

By każdy nowy ruch

Nieskrępowany był

Prowadzi Cię przez bieg

Bo to szalony bieg

By coraz więcej mieć

By każdą starą rzecz

Na nową zmienić, lecz

Ten świat ulotnych form

Tak absorbuje treść

Nie może innym być

Niż po prostu jest

Ja jestem pan ef

Hipochondryk co

Każdą chorobę miał

Bo księgę chorób zna

Od a do zet od zet do a

I lekarz mówi mi

Na zdjęciu nie ma nic

Zamiast nachodzić mnie

Może po prostu żyj

A życie piękne jest

I każda mała rzecz

Musisz zobaczyć ją

Patrzysz, nie widzisz nic

Umysł szalony jak

Cały szalony świat

Trwa szalony bieg

By coraz więcej mieć

I teraz więcej chcesz

A przecież tyle masz

Nie musisz gwiazdą być

Wypinać wielki biust

Bo ten wielki biust

Całkiem niedługo już

Pomarszczy się

Jak shar pei pies

A jeśli tylko on

Naprawdę cieszył Cię

To moja droga, wiedz

To o kant dupy jest

Jak Woody Allen i jego klarnet

Ja i mikrofon robię Ci zabieg

Na otwartym sercu

Powiedz gdzie teraz biegniesz

Masz tylko chwilę dla siebie

Coraz to dalej i dalej

Kończy się dzień i powietrze