Released on 2001

Thumbnail

[Zwrotka 1: Tadek]

To, co teraz słyszysz właśnie znaczy

Że według tych samych teorii dorastają małolaci

Ja chcę się wzbogacić, ale stylu nie utracić

Idę do przodu, co raz to nowe kawałki

Bo nigdy nie dostosuję stylu pod zarobki

Tak, jak robią to pedały typu Norbi

I chociaż w tym tygodniu nie minąłem się z zyskiem

To ostatni sos wpłaciłem ziomkowi na wypiskę

I chociaż w mojej głowie ciągle ostry chaos

To wiele rzeczy się już poukładało

Bo z małolatów porządni ludzie wyrastają

Razem się trzymają, na przyszłość plany układają

Dobrze, chłopaki, mi się z wami żyje

Ale tego nie kryję, że jest mi brak

Tych którzy wyglądają zza krat (zza krat, zza krat)


[Zwrotka 2: Tadek]

Czekałeś na pierwszy krakowski nielegal

Dostałeś. DMF przesłuchałeś, nie zrozumiałeś?

Przecież to proste, jеden jest w porządku

Drugi schodzi na manowce

Tеn, co sprytnie rozumuje, ten wymaganiom sprosta

To rzecz prosta, choć nie zawsze do wykonania

O tym, jak jest, wypowiadam kolejne zdania

Nie dopuszczam załamania psychicznego

Nierealnego podejścia do świata codziennego

Więc jak spada gwiazda - życzeń nie wypowiadam

Czasem się zamyślę, to odmulić się staram

Jaram skuna z ziomkami, niestety nie z Kalim

I jeszcze raz, choć pewnie nie wiesz jak wygląda moja twarz

Zważ na to, jak się zachowujesz

Komu towar dealujesz, kto ciebie szanuje

I kogo ty szanujesz (kogo ty szanujesz)

Bo ja dla społeczniaków jak człowiek, dwie twarze

Na mojej własnej skali, wartość sprawnie zważę

Oby nie, że ziomkowi się narażę

Wystarczą pewne słowa, niepotrzebne tatuaże

By utrwalić to, co zauważę w sobie

Pomimo spraw, które ciągle mam na głowie

Bo to Kraków i rap ze środmieścia


[Zwrotka 3: Tadek]

To nie stracone pokolenie, choć wybrało odurzenie

Dobrego hajsu rozkminienie, nie frajerskie pomówienie

Bo w sytuacjach, o których ciągle jest w słowach

Staram się zawsze elegancko zachować

Nie chowam tego, co mi nie pasuje

Rap komponuję, zdarzenia relacjonuję

Ale tylko te niektóre i z nich płynące wnioski

Nowe nagrania Firma przedstawia

I choć nie tak, jak Kali, cieszę się wolnością

Jak na razie z fartem i jak zawsze z godnością

Chciwością się nie charakteryzuję

Choć pieniądze lubię - nie zarabiam na Kubie

Dzięki temu rozumiem jak ciężko jest się ustawić

Nie przytyrać przypału i o sos się nie martwić

I cieszę się z zarobków tak, jak z listów z kryminału

Od ziomków, którym czas biegnie bardzo pomału

Nagle się okazuje, przerzucili kogoś na lipa

Już by pobajerzyć uderza braci ekipa

Nie o mitach, lecz o faktach słowa z Krakowa

Od nowa milczenia zmowa, lecz przekaz wysyła

I zdarzeń relacje, by dokładnie kto, co i gdzie

Lecz ogólne racje, bo to Kraków i rap ze śródmieścia

Chłopaki oczekują wejścia, niejeden po ostrych przejściach

Nasze postawy niezmienne tak, jak jebać policję mówię codziennie!