Teksty

By Fenomen

On Efekt

Released on June 1, 2001

Thumbnail

[Zwrotka 1: Ekonom]

To właśnie dla tych to dla przyjaciół mi bliskich

Dla wszystkich chłopaków, bo dzięki nim odnoszę zyski

Poznaje świat, omijam fałszywe pyski

I duchowo rosnę, chociaż finansowo niski

Ta życiowa farsa i droga pełna chaszczy

Jak śmiertelna gra, w której grać mam zaszczyt

Jak Syzyf kamień pcham, ja muszę los pod górę taszczyć

Tu trzeba przetrwać, a nie wdrapać się na szczyt

Chyba każdy ma chwilę, że się po cichu żegna

I prosi Boga, żeby życia nie przegrał

Na szczęście jest siła jedna, która przeciwności niszczy

Znak trzymanej sztamy, który na niebie błyszczy

Pozwala pozbierać myśli i wreszcie wytrzeć pot z czoła

Czy marzenie się ziści i czy życiu podołam

Życie to szkoła, a ja w niej uczyć się muszę

Tu każdy błąd to porażka, a ja muszę być prymusem

Otwieram duszę

Słowa do tych co im zawdzięczam wszystkie piękne te chwile

Za nich zawsze poręczam

Sytuacja nie zręczna gdy sam nie może się podnieść

Zawsze wyciągnięta ręka (wyciągnięta ręka)

Tak przez lata, przez życie, którym rządzi Bóg i szatan

Cały czas unikając ostrego toporu kata

Aluminiowa krata, ta piekielna kotara

Dla wszystkich z pod znaku szprycy śmiertelna kara


[Refren]

O życiu teksty, nie przepisane z gazety

To życiowe sytuacje, nocne balety ze swoimi

To życiowe problemy z którymi nie dajesz rady

Życia zalety i wady, życiowe historię, które poruszą

To dla tych, którzy są ze mną chociaż nie muszą

Nie wszystko wiedzący ale życie znający

Nie wszystko wiedzący ale życie znający


[Zwrotka 2: Stefci]

Krok za krokiem przed siebie razem z tą bandą

Cały czas po swojemu, nie pod czyjeś dyktando

I choć nie którzy to co robimy nazwą grandą

Krytykanci, takich typów w dupie mam

Bo ze mną te twarze, które szacunkiem darze

Dla nich właśnie potoki moich wyrażeń, opisy zdarzeń

Dużo mocnych bitów tak jak dużo mocnych wrażeń (dużo mocnych wrażeń)

Bez kitu, bo tylko prawda tutaj się liczy

Słowa ściemniacza są niczym, widzisz?

Od jego farmazonów bolą aż uszy

On nawija i nawija jego nos coraz dłuższy


[Zwrotka 3: Żółf]

Ekipa jest święta, w życiowych sytuacjach

Nie ugięto obstająca przy swoich racjach

To moi ludzie w postanowieniach są jak ze stali

Masz coś łobuzie?

To pilnuj się bo tak jak Ali zmasakruje Ci buzie

Za moich wszystko jestem w stanie

Szobera, Czumy piątka, dla was to nagranie

Nagrywanie, zajęcie wciągające

Jak zarabianie pieniędzy na dziesiątce

Nigdy nie przestanie to się podobać

Dopóki chłopaczyny będą ze mną rymować

Nigdy nie przestanę o tym mówić

Dopóki będę miał za sobą ludzi

Dopóki istnieje to z nimi (z nimi)

Dopóki się śmieje z tymi samymi

Dopóki oddycham to przetrwam i nadzieję mam

Że błąd zauważę zanim się sparzę

Chłopaczyny zobaczymy co życie pokaże

Które chcę przeżyć razem ze swoją bandą

Nie sam jak komando, bo to jest życie

Solo to sobie można wyjebać na płycie

A w codzienności wsparcie u swoich trzeba mieć

By z twarzą własną trwać, tego chcieć


[Refren]

O życiu teksty, nie przepisane z gazety

To życiowe sytuacje, nocne balety ze swoimi

To życiowe problemy z którymi nie dajesz rady

Życia zalety i wady, życiowe historię, które poruszą

To dla tych, którzy są ze mną chociaż nie muszą

Nie wszystko wiedzący ale życie znający

Nie wszystko wiedzący ale życie znający


[Zwrotka 4: Ziaja]

Metropolia zasypia, widać drugie jej oblicze

To idzie dla tych ludzi, z którymi życia dni liczę

Głęboko w duszy krzyczę, kamienie spadają na serca

A w życiowym meczu to dopiero pierwsza tercja

W której muszę grać i wygrywać jako człowiek myślący

Nie wszystko wiedzący ale życie znający

Tak przez ten świat idący, słyszący często głos rozwagi

Mający wiarę w siebie, która dodaje odwagi

Dużo uwagi na sprawy, których do końca nie rozumiem

Na mijające wydarzenia, których wyjaśnić nie umiem

Chociaż dużo pojąłem, to na pewno nie wszystko

Trzeba ufać tylko swoim, z nimi trzymać się blisko

Ostrożnie iść do przodu, czasem może być ślisko

Po co być za wysoko jak można spokojnie żyć nisko

Tak w tym świecie zakłamanym w zimę, pokrytym bielą

Świąteczne nastroje jak chłopak spędza święta pod celą

Aż serce żal ściska, łza w oczu błyska

To samo wkurwienie, gdy pies na klatce ci wiska

Ale myślę, że sobie w życiu poradzę

Bo potrafię kombinować i swoich ideałów nie zdradzę

Zawsze znajdzie się ktoś kto uzupełni braki

Kto podniesie na duchu, za to dzięki chłopaki