Haze

By Fekir

Released on January 19, 2022

Thumbnail

[Refren]

Ochotników nie brakuje aby zejść piętro niżej

Grzyby, xany, oksykodon weź poczekaj tylko chwile

Nie potrafisz już inaczej, chciałbym pomóc moim stylem

Wiem że straciłeś kontrole i nie wyjdziesz bo nie idziesz


[Zwrotka 1]

4 kroki w tył

Próbuje się odbić od niej

Teraz weź nie dzwoń no bo to istotne

Nie widzę szansy na nowe porcje

Ona mi stawia zasady na twardo

Do sklepu nie wchodzę z kartą

Pardon lubię gotówkę i sex

A ona zapewnia mi to drugie tańcząc

Na tablicach nie mam ludzi

Tylko te cele co musze wykonać

Dużo na głowie chce dużo w ramionach

Niebo nabrało mi kolory oka

Ty jak coś pijesz to wóda nie cola

Wodę popijam bo w bani się mota

Może nerwica a może głupota

Znowu psychika mi siadła do boga

Modle się tylko do Tutanchamona


[Zwrotka 2]

O tak nowy smak

Dała nadzieje ja dałem jej znak

Może na mieście spotkałem jej blask

A na osobności pokaże mi kat

Już naliczyłem sobie parę strat

No ale poradziłem sobie z tym sam

Ty mówisz do mojego taty kolega

Się kurwa nie znamy dla ciebie to pan


[Zwrotka 3]

4 kroki w tył

Próbuje się odbić od niej

Teraz weź nie dzwoń no bo to istotne

Nie widzę szansy na nowe porcje

Ona mi stawia zasady na twardo

Do sklepu nie wchodzę z kartą

Pardon lubię gotówkę i sex

A ona zapewnia mi to drugie tańcząc

Na tablicach nie mam ludzi

Tylko te cele co musze wykonać

Dużo na głowie chce dużo w ramionach

Niebo nabrało mi kolory oka

Ty jak coś pijesz to wóda nie cola

Stop więcej mam

Nie chce długów

Nie chce kłamstw

Daj prawdziwych

Trochę szmat

Bo tamte zlałem mów mi kran


[Zwrotka 3]

Z fałszywymi kurwami się bawisz ja wole sam siedzieć i pisać te tracki

Ja gdy byłem mały to czułem się duży a gdy jestem duży to czuje się mały

Nie miałem nadziei po prostu się bałem i robiłem swoje choć byłem podarty

A dzisiaj się zmieniam bo przybyła broda a śmietniki robią mi w plecach już rany