Prospekt

By Fejz

Released on April 2, 2021

Thumbnail

[Zwrotka 1: Fejz]

Prewersje, w zamian dostajesz pretensje

Nie zwracam uwagi na kreski

Nie zwracam uwagi na kreskę

Nie zawracaj głowy, nie dręcz mnie

Nie potrzebnie, nie podchodź, o nie

Nie ogarnął, ej, nie ogarniają, nie

Nie poznają Cię, bo doszedłeś gdzieś

Nie pomogą wiesz, bo odszedłeś gdzieś

Coś doceniam, hej, bo liczy się gest

Ciągle tylko suki, suki wymagają od nas

Na okrągło sushi, sushi bo to dieta dobra

Ciągle wam daje muzykę, słowem tak wygląda

Moje motto, moja marka, moja magia - Hogwart

Czas zaczyna biec


[Refren: Fejz]

Często zamykając oczy niе wiem sam co dobre

Nie wiеrzę w ten prospekt, nie wiem co jest mayday

Co nam daje tlen, niech nie kończy się

Często gdy otwieram oczy leży tuż koło mnie

Jednak Boże broń mnie by to nie był sen, ej

Nie potrzebny glejt, niepotrzebny stres, nie potrzebny jest


[Zwrotka 2: Milu]

Mam gest ale to jest tylko "fuck you"

Nawet jako Pikachu nie masz dobrych kontaktów

Nigdy nie podpisuj im kontraktów

Jeśli nie masz dobrych adwokatów

Idę z pieniędzmi do banku

Z moich wrogów założyłem fanclub

Są fałszywi, to nie ich czas

Richard Millie Vanilli

Za ich jad już nie ponoszę winy

Chcę łańcuchy na szyi a nie zaciśniętej liny

Naplucie wam w twarz szkoda śliny

Po prostu robię swoje, gram na serio

Tak jak diler który pakuje w sreberko

Ja czuje się jak Diego

I dojdę tam pierwszy mimo że wszyscy biegną


[Refren: Fejz]

Często zamykając oczy nie wiem sam co dobre

Nie wierzę w ten prospekt, nie wiem co jest mayday

Co nam daje tlen, niech nie kończy się

Często gdy otwieram oczy leży tuż koło mnie

Jednak Boże broń mnie by to nie był sen, ej

Nie potrzebny glejt, niepotrzebny stres, nie potrzebny jest


[Zwrotka 3: Alan]

Jestem szczery do bólu aż to mnie boli w chuj

Nie chce do pracy bo trappin' chodzi na banie luz

Jak chcesz mi na pluć pod nogi to szmato pluj, yeah

Jak chcesz mi na pluć pod nogi to szmato pluj, yeah

Pokazałem w dekalogu moje życie, for real

Jestem młody, jeszcze kundel a na feacie jest git

Zawsze wstaje tylko po to, żeby upaść na pysk

Jak nie czujesz krwi na ustach nie mów, że jesteś kimś

Moje łzy na betonie, nie pije to nie utonę

Jutro może nie być, gdzie jest sens

Z BBV se na phonie, dla mnie to jebana miłość

Dla byłego to był tylko sens

Zmieniam łzy jak jak informacje

Zapytaj przegranego, czy przyjaźń wygrywa zawsze

Stawiałem na ciebie bank wiesz

Nie chcę tego pamiętać, bo się zachowałeś strasznie


[Refren: Fejz]

Często zamykając oczy nie wiem sam co dobre

Nie wierzę w ten prospekt, nie wiem co jest mayday

Co nam daje tlen, niech nie kończy się

Często gdy otwieram oczy leży tuż koło mnie

Jednak Boże broń mnie by to nie był sen, ej

Nie potrzebny glejt, niepotrzebny stres, nie potrzebny jest