Łańcuch

By Fejz

Released on January 6, 2016

Thumbnail

[Zwrotka 1: Fejz]

Srebrny królu, bez tronu, ej weź nam pomóż

Zrozum, puste serce bez domu ziomuś

Jesteśmy tacy sami, poszukajmy winnych

Chodź dobrze wiem, że nie powinniśmy

Szukamy szczęścia, szukamy hajsu dla lansu

Dlaczego tyle jest popytu na ten łańcuch

Jestem miliarderem, choć mam w portfelu 10 złotych

Jestem outsiderem, a ta noc się nie kończy

Powrót ze studia, linia 61, na trasie

To miasto, te dźwięki

Jesteśmy ponad czasem

Trzynaście po dwudziestej roboty mamy w opór

Trzynaście po następnej, odprowadź mnie do bloku


[Refren]


[Martyna]

Szukamy szczęścia, szukamy hajsu dla lansu

Dlaczego tyle jest popytu na ten łańcuch


[Fejz]

Jestem prisonerem, w butelce szklanych wspomnień

Jestem bestsellerem, co bez końca się ciągnie


[Martyna]

Szukamy szczęścia, szukamy hajsu dla lansu

Dlaczego tyle jest popytu na ten łańcuch


[Fejz]

Jestem miliarderem, choć mam w portfelu dziesięć złotych

Jestem outsiderem, a ta noc się nie kończy


[Zwrotka 2: Rakkaman]

Kierowniku! Wszystko okej, serio weź się nie martw o mnie

Kombinuje jak Ty, żeby z reszką mi zatańczył orzeł

Może kiedyś se nawinę za parę tysięcy numer

Teraz gram charytatywnie na te nowe loże w klubie

Czuć groszem jak się mijamy na co dzień, nie?

Wstrzymujesz oddech, żeby nie czuć znowu jak to jest

Też se kiedyś sprawię kurwa wszystko z górnej półki

Jak mi na konto nie wpadnie komornik, a kilku króli wiesz?

Jebnie korek w sufit, z szampana najlepszej klasy

Jak idziesz po sukces, to i profit łata dziury w kapsie

I łata dziury w czasie jak masz go nadmiar na podział

Między ludzi, których uwierz, jeszcze będzie Ci brakować

Dzwonić z pliku hajsu, podczas jazdy, chciałby każdy

Obniżony srebrny łańcuch mieć, z czterech zer #audi

Fajnie się pozbyć tej pustki raz na dobre

I patrzeć na resztę z chmur, jak Luke Skywalker, co nie?


[Refren]


[Zwrotka 3: Fejz]

Nie jestem pesymistą wiem, że dom mój nie po drodze

Ten co dużo ma nie wiele zje, a biedny zje za dwoje

Długa droga, choć wcale już nie liczę kilometrów

Długa droga, a tak wiele za nami trudnych przeszkód

Będąc tu dillerem słów, pośród szarych bloków przestrzeń

Ta kultura nie zanika, dla nas to jest najważniejsze

Dziś w powietrze się wznosi, dalej dźwięk hip-hopu

To jest piękne, graffiti na ulicach widzę z boku

Nie widziałem „Kolorszoku” choć żyłem tamtymi laty

Poznaj przeszłość dla mnie West Coast jest tym pierwszym rapem w rapie

Weź to stestuj, jeden ze stu, jestem Death Crew mówiąc wprost

Ej człowieczku, bez podtekstów, prosty przekaz, złapiesz go

Ruszaj z nami wersów szlakiem, my ci pokażemy flow

Niech ten hip-hop cię prowadzi zanurz dziś się w bitu toń

Kiedy cię dopadnie problem, od nas masz pomocną dłoń

Razem wszystko pokonamy, rymy te to nasza broń

Każdy z nas wie o tym dobrze, życie nie jest kolorowe

Niepotrzebny ci karabin skoro walczyć można słowem


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]