Moje crew

By Fabster

On Kontrasty

Released on November 17, 2014

Thumbnail

[Intro: Bzyker]

A teraz... Fabster, "Kontrasty", PRO EBT 2014! Rozpierdol, tak jest!


[Zwrotka 1: Melon]

E to Energia w wersach, zwrotkach, tekstach

Zawarta w nas, nie kablach i bateriach

B to Bit, a bit to bit morderca

Choć nie ma bicia membran bez bicia serca

T to Track co sypie tynki ze ścian

Tak całą chatą buja i nie chce przestać

P to Punch, a punch – stropowa belka

Więc nie patrz w górę, możesz się zesrać

R – Ryzyko, że cię w głowę jebnie

Jednak wiedz: zakładaj kask, albo wypieprzaj

O to Otwarta morda i wizja piekła

Kwestia czy przetrwasz, to będzie lekcja

Dwie linijki, do nich jedna literka

To dzisiaj znaczy dla mnie więcej niż wszechświat

Ziom, PRO EBT i Melon to szajka jedna

Jedno co możesz zrobić to się przeżegnać


[Zwrotka 2: Joker]

PRO EBT to nie towar, chociaż jak obuchem klepie

Każdy raper myśli, że robi to najlepiej

A w pogoni za zetem niejeden staje się petem

Tyle naprawdę widział, że mógłby pogadać z kretem

My tym projektem przybijamy swą pieczęć

Nim nastanie na dobre cywilizacji jesień

Pozostanie ślad tych duchowych uniesień

O upadkach pamięć dawno będzie w lesie

Zapisana na korzeniach w jakiejś płaczącej wierzbie

Nieistotne miejsce, nieistotny czas

Utrwalona chwila przez stopę, werbel, bas

Na raz ten stan, na dwa nie sen, a plan

Wiodący tam, gdzie nie ma zamkniętych bram

Dla nas, a ta nuta niesie oświecenie dla mas

Świadomych, że nie ma pas dla tych melodii

Które rzucają blask jaśniejszy od pochodni


[Zwrotka 3: Bzyker]

Moja cenna ekipa robi dziś na trackach zamieć

Na tablicy weź to zamieść, a jak nie to w oko palec

Rymy tłustsze niż smalec, z dupy robią ci zakalec

Po powrocie do domu przy świeczkach piszesz testament

Ostatnia wola już spisana? Dobrze, dalej lecę

Lepiej zejdź mi z drogi, bo poczujesz garb na grzbiecie

Lądujesz w toalecie z silnym bólem menstrualnym

PRO EBT masakra, gniecie rapem monstrualnym

Jestem zachłanny, zżarłbym wszystkie tłuste bity

W jasno określonym celu: wielkie hity z wielkiej płyty

Zapisane płyty, kartek braknie w papierniku

Element Bielańskiego Terroru, bez kitu

Nie masz kwitu, to zarób, tylko nie jak zawsze dupą

Szelestem cię ogłupią, będziesz brnąć w tym donikąd

Nasza siła się nie bierze znikąd, to bielańska krew

Wielu o niej marzy, za nią by urwali łeb


[Zwrotka 4: Kokot]

A teraz wjeżdża Kokot, i streszcza się w 16 wersach

Nie musisz mnie popędzać ty

Bym nie wypadł z tempa, ja mam to we krwi

Nie wracam do gry i nigdy z niej nie wypadłem

Wciąż robię podciągi i poprawiam sobie rapem

Tak było zawsze, po pierwsze graffiti

Nigdy nie przestałem wątpić, za to przestałem pić

Zacząłem trenować, moja głowa jest wolna

Nie tonę w długach, ziomal, i nie tonę w nałogach

Przez życie idzie ze mną kobieta którą kocham

Przez ramię nie oglądam tego, co już za mną

Nie skupiam się na błędach, lecz nad ich naprawą

Losu poprawą hołd składam tej muzyce

Jestem wandalem, mówię o tym jak to widzę

I brzydzę się kurestwem, to zawsze będę ganił

Przyjaciół się nie rani i nie wymienia na nich


[Zwrotka 5: Rafuls]

W każdym z nas kima niewymierna siła

Nadeszła teraz chwila, by się z hukiem uwolniła

Dojeb bas, resztę zostaw, zapewniamy

Który raz rozpierdol trwa, PRO EBT nagrywamy

Mamy skille, damy radę, mamy moc, ty masz zajawę

Dzień i noc, pracy nakładem pewny sztos wykładam, jadę

Co jest co (co), chyba nie masz wątpliwości

Że EBT jest PRO i ma flow umiejętności

Pośród codzienności pędu wiele błędów popełniłeś

Jeśli dość ci, pomyśl chwilę, jeszcze płyty nie kupiłeś?

Paru gości z W.W.A. stuka numer za numerem

Każdy swoje miejsce zna, nie próbuj wyjść przed szereg

Miażdży ogrom zwykłych spraw, z klasą i fasonem

Trza do kufla dolać tak, powiedzieć mu: zrobione

Trzeba robić kozak rap, samo się nie zrobi

PRO EBT homie, masz, RFS jestem gotowy


[Zwrotka 6: Bondar]

PRO EBT znów na mikrofon wjeżdża

Sześciu typa to nie padaka ani lipa

Po prostu wypas, znów łączymy siły

I nie ma takich mocy które by nas zniechęciły

Ej, za to wypiję, więc w górę szkła wznieście

Lata minęły lecz to samo podejście

Bit za bitem, bitem, zwrota za zwrotą

I nie chodzi tu o to, żeby błyszczeć jak złoto

Ot co, w to na pewno nie wątpię, myślę sobie

Tu na pewno nie błądzę, powiem tobie

I powiem więcej, więc nadstaw ucho

Niech w rytmie bitu napierdala ci serducho

Niech dudni mocniej, dopiero się rozkręca

Prosto z duszy słowem, to nie żadna wkrętka

To co mnie napędza, to daje mi siłę

Ja daję to tobie – 16 wersów, tyle