Released on April 22, 2012

Thumbnail

[Zwrotka]

Jakaś banda chuja mówi mi, żebym pokazał skille

Jebani debile, będą prosić, bym przestał za chwilę

Jebać rap, pora wszystkim pozamykać ryje

Machają białymi flagami, tęczowe im spaliłem

A ich pokroiłem, kończyny ułożyłem jak kręgle

Wkładam palce w oczodoły, kula leży pięknie

Zaraz strike’a jebnę, mam w chuj pewną rękę

Znowu wszystkie rozjebane, chyba trzysta pęknie

Już mi się nie chce, ileż można wygrywać

Może nowa dyscyplina, głowa w piłkę się zmieniła

Trochę jajowata, ale odpierdolę parę tricków

Joga bonito, chuje muje, cuda na patyku

Jebać to, zakrwawiłem sobie buty tylko

Koniec zabawy z piłką, to za dużo wysiłku

Zabieram do domu wszystkie te ciała w kawałkach

Może ulepię sobie jakiegoś Frankensteina

Znudziłem się bardzo szybko, w sumie nic nowego

Chuj z tym, i tak nigdy nie lubiłem LEGO

Rzutki co innego, wieszam jakiś tors na ścianie

Widelcem rzucam, serce, płuca, trafiać nie przestanę

Wszystko już posprzątane, biorę zabawki do kuchni

Zostawiam jakąś odbytnicę, niech se pies podupcy

Kroję wszystko na kawałki, piekarnik się grzeje

Nie słuchałem mamy jak mówiła ‘nie baw się jedzeniem!’