Released on January 4, 2012

5K Views

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Eripe, sprawię, że zapamiętasz tą ksywkę

Pisząc czuję się jak Sweeney Todd, kiedy ostrzył brzytwę

Nawet się nie obejrzysz, a już będzie po wszystkim

Atakuję całymi siłami, #Blitzkrieg

Przejrzyj na oczy, bo je stracisz za chwilę

Grasuję nocą jak jebany Richard Ramirez

I zabijam nadzieję, tą matkę idiotów

Głupcze właśnie zrobiłem cię półsierotą

Ja staję się ojcem sukcesu kiedy wchodzę w bit

Ciebie wysłałbym po piwo, lecz przynosisz tylko wstyd

I jebie mnie, to że może to jest okrucieństwo

Tu od dawna nie liczy się prawda, ale zwycięstwo

I nie ważne kto to powiedział, ważne, że miał rację

A ty krzycz, jak nie chcesz być karmiony kłamstwem

To jasne, ja nie robię błędów, sprawdź mnie

Ucząc się na twoich Maciek z klanu byłby na Harvardzie


[Zwrotka 2]

Ty tolerancyjny jesteś, no to bardzo dobrze

Będziesz tolerował, kiedy ja będę pluł ci w mordę

Tępię co ma być tępione, preferuję prawą stronę

Twardo stoję i nie boję się, że nie wyjdę na swoje

Mam zeszyt rymów skurwysynu i wolę walki

A leszczy z tyłu pozostawiam, jak bolid gokarty

Wykładam karty na stół, królewski poker

I jak Joker śmieję się z twojej porażki chłopie

Mówią skurwiel bez uczuć, a mnie krzywdzą takie teksty

Przecież czuję, ej czuję się od ciebie lepszy

Jak zawsze jadę bez wzruszeń i bez skrupułów

Robię co muszę, pierdoli mnie opinia ogółu

Do celu po trupach i zawsze ci to powiem

Ale mam tu swoich ludzi, za którymi wskoczę w ogień

Bez zastanowienia, lecz na razie mam coś do zrobienia

I choć mi się nie chcę, to mogę to zrobić od niechcenia


[Zwrotka 3]

Nienawidzę fałszywych ludzi, kurwa, niech giną

Niech palą się ze wstydu, będę ich gasił benzyną

Nawet bym na nich nie nasrał, nie podtarł nimi dupy

Dmuchnięciem łamię ich wątłe, moralne kręgosłupy

Śmierć w oczach, pięść zbliżająca się do twarzy

Dziś piorun uderzy w to samo miejsce wiele razy

Jebać nakazy, zakazy łamię notorycznie

Niby dla fazy, ale dziś przegiąłem rzeczywiście

Niszczę, zostawiam zgliszcze za sobą

Masz prawo czuć niepokój, kiedy stoję obok

Twoja mama mnie nie lubi, bo propaguję przemoc

A moje porównania mogą cię zrównać z ziemią

Uważaj, ten rap zostawia głowy w kawałkach

Typ mi nie dowierzał, teraz świeża krew na moich nike'ach

To walka, ja staję do niej z przejebaną armią

Człowieku, sprawię, że nawet twój cień pójdzie za mną