Released on June 5, 2020

Thumbnail

[Zwrotka 1: Epis Dym KNF]

Brakowało na czynsz

To sprzedał konsole

Nie brakowało nigdy weny i oleju w głowie

Samozaparcia, by to poszło na Polskę

Wyprowadzam cie z zakrętu

Jawnie a nie z torsem

Proste że ćpanie zmienia cię od środka

Niejedne rekin dziś wygląda jak płotka

Wizja jest prosta, piąteczki na baletach

Mieli palić tylko ziółko, dziś jest mefedronu ściecha

Wideoteka, obrazy w mojej głowie

Wyszarpany z taksówki

Ulany na koniec

Powidz ile jeszcze spędzisz na tym czasu

Na pielęgnacji własnego marazmu

Dla poklasku możesz obchodzić się z buła

A później wpierdalać, ziemniaki z cebulą

Nie ma co się pierdolić trza się szkolić

Na socjalach pełno klonów jak owieczka Doli


[Refren]

Kolejny raz miedzy nami będzie chemia

Sam niszczyłem swe życie, które dzisiaj tak doceniam

Bardzo mnie to cieszy, jeśli pomagam komuś

Bo sam jestem tylko zlepkiem atomów


[Zwrotka 2: Śliwa]

Pewnie chcieliby usłyszeć ze moje życie to koszmar

Pewnie chcieliby widzieć na mojej twarzy rozpacz

Pewnie chcieliby czytać o moich troskach w postach

Pewnie chcieliby bym sam, całkiem sam został

Ludzka natura, są tacy co chcą bym umierał w bólach

Cieszą się kiedy zamulam albo nad sobą rozczulam

Każdy nieprzychylny news, to ulubiona lektura

Nie wiem ilu was tu, ale żaden nic nie wskóra

Panuje nad emocjami i nie nosze głowy w chmurach

Trenuje , czytam i pisze, to mój codzienny rytuał

Piąteczka z Episem, ósmy feat w jednym miesiącu

Znaczy ze nieźle zasuwam

Nie bądź jak większość i nie szukaj wymówek

Jak coś robisz to rób to na stówę

Rób to co czujesz, tylko to się liczy

Bo to co istotne przychodzi z trudem

Każda porażka jak doping, kiedy w pocie się topi


[Refren]

Kolejny raz miedzy nami będzie chemia

Sam niszczyłem swe życie, które dzisiaj tak doceniam

Bardzo mnie to cieszy, jeśli pomagam komuś

Bo sam jestem tylko zlepkiem atomów


[Zwrotka 3: Epis Dym KNF]

Jedno jest pewno – śmierć i podatki

Chuj nas to obchodziło za czasów schodowej klatki

Mieli wydatki proste i wesołe

Z biura do czapy zapierdolić mordę ziołem

Ziomek na gastro przyniósł czekoladę

Popili wódą, skończyło się bałaganem

Płomień 81 napierdalał z Ericssona

Kiedy słońce mordo staje to omijana szkoła

Było wesoło jak na tamte chwile

Nauczyłem się bez tego i nadal wariat żyję

Psuje się psycha od ciągłego postoju

Wyniosę wspomnienia i naukę z rejonu

Nie życzę nikomu by pogubił się z alko

Bo to się skończy wewnętrzną walką

Wiem co mówię, bo sam jestem tym typem

Któremu przyszło dziś pić samą popitę


[Refren]

Kolejny raz miedzy nami będzie chemia

Sam niszczyłem swe życie, które dzisiaj tak doceniam

Bardzo mnie to cieszy, jeśli pomagam komuś

Bo sam jestem tylko zlepkiem atomów