Metro 2017

By Enson

On Kan Wa Kan

Released on June 2, 2017

Thumbnail

[Intro]

Nad głowami kłopoty, pod nogami wali się grunt

Prawda o mnie, o Tobie w oddali labiryntów

Na torach, po których pociąg nigdy nie będzie jechał

Jedyny powód, by żyć, to brak powodu, by czekać


[Verse 1]

Obok urwanej tablicy peronu

W wybitym oknie wagonu

Mruga latarka, natura martwa

I tylko kable w lewym rogu jak girlanda

Wnyki ukryte pod papierem i błotem

Nie ma dni, bo ani minuta nie biegnie tym tropem

Jakby nie było nikogo idzie nikt

Jeden i drugi nikt, jeden i drugi nikt

Kieruje nimi lęk, dopóki ma ochotę

Głowa do góry? Nie!

Dla nich dalej latają kule nad okopem

Ktoś odgarnia butem kule, celuje do fotografii

Nie wie na kogo i kogo trafi

Albo trafi źle i nie trafi w ogóle

Bo nie potrafi, ale nie trawi go lęk

To klepanie po plerach odbije mu się dopiero potem

Nie był twardy jak kamień, a trafi na...

Obok grupy rebeliantów jednakowo głupie i mądre

Mają nową broń, ale mylą lufę i kolbę

Niedługo wywołają wojnę, ale głośniej

Ich umiejętności wołają do nieba o...


[Refren x2]

To metro, nie pamiętam koloru nieba

O kogo byś nie pytał, to dla Ciebie go tu nie ma

Ślepi kierują krety po tunelach

A mi niech powie którędy na górę, kto umiera


[Verse 2]

Murami metra idą wypukłe ułamki cieni

Delikatnie, jakby ledwo sięgali nogami ziemi

Wkupieni do grupy łatwowiernych

Byli tłem, dopóki nie pokazli, jak długi mają jezyk

To kameleony i jakąkolwiek mają formę, to dalej nie oni

Kiedy dopadną Ciebie, to nie wpadaj w panikę

Bądź pewien - będą tylko cieniem, nie odbiciem

Był tu i tam, wygrał to i to

Pokonał tego i tego, ma tego tyle i tyle, byle kto

Mu nie dorówna nawet

Twoje próbowanie to dla niego ujma, naprawdę ma

Nadgniłe jabłko w ręku, na wargach dumę

Na brudnym, podartym fotelu mówi o byciu królem

Pochłonie go ten tunel, a nieprawdę echo

Jego imienia nie pamięta nawet echo

Był chwilę u góry, ma napromieniowane ego


[Refren x2]

To metro, nie pamiętam koloru nieba

O kogo byś nie pytał, to dla Ciebie go tu nie ma

Ślepi kierują krety po tunelach

A mi niech powie którędy na górę, kto umiera


[Verse 3]

Idą, ramiona ugięte od karabinów

Pragną ran weteranów, ale w nich młoda krew

Betonowe nogi od pilnowania tyłów

Na polik opada brew, na polik opada brew

Warta pod barykadą

Ale na tyłach nawet król wygląda jak byle karta

Jak Bóg da będą bohaterami, wątpie

Tu Bóg dba tylko o prywatny majątek

Pod nogami tory do... kto to wie?

Na górę? Na oko nie, to tylko tunel

Długi na tyle, na ile ta droga motywuje ich

To metro, to metro, to, to, to metro, to metro, to metro


[Outro]

Nad głowami kłopoty, pod nogami wali się grunt

Prawda o mnie, o Tobie w oddali labiryntów

W legendzie wilki, ofiary, ten brud

To mapa charakterów, na której stawcji jest Twój?