Released on January 1, 2009

Thumbnail

[Zwrotka 1: Enson]

Pijani polewamy benzynę i jad wypijemy za Twoje zdrowie

Wrogowie piją benzynę i całują ogień

A my siadamy do okrągłego stołu

Z nieprawdą, zdradą, pogardą, z Tobą z Bogiem

Potem polewam to benzyną i wychodzę

Po mnie chore wołanie tych których trawi tylko ogień

Nie mam tyle ile dam, mam tyle ile zabiorę wam

W drogę, póki paliwo płynie z moich ran

Idę tam, gdzie wrogów miałem obojętnie

Tego dnia zarąbanym chemij obrócę się na pięcie

Wypluję jad, poleję benzyną Twoje włosy

A od ognia rysy twarzy spłyną Ci na stopy

Moje obojętne kroki echem Twojej zdrady

Pod butami benzyna jedyna chemia między nami

Ty daj Boże iskrę jako nadzieję

Podleję benzyną ziemię i niech zakwitną płomienie


[Refren: Belo, Enson]

Topimy dłonie w kałuży benzyny topimy ogień

Jedyny ogień przy którym nie wierzymy w wodę

Ja i ty jednakowe ognie jak benzyny krople

Ta ziemia dopiero na stosie będzie żywiołem


[Zwrotka 2: Belo]

Za oknem była mgła ja nie mogłem zasnąć tej nocy

Na biurku dwa papierosy i łzy wsiąkały w brudnopis

Odkładam długopis wychodzę chodź trochę się boję

To biorę benzynę w dłonie i idę romansować z ogniem

Znałem ją dobrze ona kochała promienie słońca

I bała się sama zamazana opalać w płomieniach ognia

Idę serce mi bije nerwowo, odpalam peta

Jej dotyk czują ulice wylewam ją na osiedla

Ona jest piękna miasto zna jej smak i zapach

I kocha jej wnętrze, gdy wchłania ją asfalt

Niby czas leczy rany, ale nie mam czasu by czekać

Nie mam czasu narzekać, gdy rany zalewa chemia

Już ziemia czuje nasze kroki, jak cicho bije serce

Dalej trzymam ją za rękę, jeszcze nie wie, że odejdę

Oddaję niedopałek daję ogień i odchodzę

W dymie widzę złość w benzynie i idę do tej prawdziwej


[Refren]

Tekst - Rap Genius Polska