Released on January 30, 2005

Thumbnail

[Intro: Miexon]

Nie żyć nie myśleć nie być nie istnieć

Na chwilę się zgubić

A kiedy będzie po wszystkim wtedy wrócić

Właśnie wtedy chciałbym wrócić


[Verse 1: Miexon]

Tak czuję o tym myśląc

Kiedy bezsilność rujnuje we mnie wszystko

Niszcząc współczucie przyjaźń oraz miłość

Co wtedy robić gdy człowiek nie ma siły żeby wątpić

I tylko błądzi by znaleźć miejsce

Gdzie w końcu to się skończy

Spełnią się prośby o to aby na drugi dzień

Otworzyć oczy bez zmartwień

Żeby było inaczej

Proszę Cię Boże zrób to dla mnie

Zrób choć cokolwiek chociaż cierpienia zmniejsz

Bo swoje oczy już mam wyschnięte od łez

Zrozum

Bo swoje oczy już mam wyschnięte od łez

Kończę


[Verse 2: 1z2]

Ja i ty w tym wszystkim nie jesteśmy razem

Takie jest życie i nic na to nie poradzę

Wobec ludzkiej krzywdy sam jestem bezsilny

Twój świat jest bezwzględny mój świat jest inny

Zmaga mnie bezsenność męczy poczucie winy

Bo na dobrą sprawę nic nie mogę zrobić

Nie mogę się pogodzić ta niemoc nie zna granic

Jak głupota ludzka obłuda zawiść

To nie pozwala mi żyć nie pozwala marzyć

Zdrowy na umyśle świadomy swoich czynów

Wierzę tylko w siłę jaką daje mi Bóg

Masz prawo a nie masz praw to jak sakrum i profanum

To jak nie odróżniasz dobra od zła i szach

Bo są ludzie wśród nas którzy mogą zniszczyć ciebie

I mnie siebie i cały świat


[Verse 3: Stefci]

Znów to czuję znów coś ci mówię

Znów słowa trafiają w pieprzoną próżnię

Przez moment wysoko ciach ląduje w pizdu

Misterny plan w pizdu projekty w szponach realizmu

Wiesz jak jest siły na zamiary mierz

Tylko jak kiedy sił już brak

Próbuję pisać trafia mnie szlak

Brak słów tak znak ej [?] a jak

Opadają ręce znów bezsilność

Bezradność bezczynność pieprzyć przyszłość

Byle teraz choć na chwile gdzieś zniknąć

Schować się gdyby chociaż przyszedł sen

Znowu kurwa zasnąć nie mogę

Znowu widzę jak świta gdzieś nad Żoliborzem

Może jak zasnę to mi pomoże

Może jak wstanę wszystko będzie już dobrze


[Verse 4: Żółf]

Wiele z nas miało te chwile i nadal miewa

Wiele przeszło te próby a wiele z nich jeszcze czeka

Czasem dobrze jest walczyć czasem dobrze czekać

Zaszyć się w ciemnym kącie i po prostu przetrwać

Nie masz wpływu na wszystko to strach cię wycięcza

Staraj się nie być sam to pomaga

Ja wiem jak

To dla was

Ja wiem jak

To dla nas

Ja wiem jak

Dla wszystkich to ważne

Ja wiem jak naprawdę

Mam nadzieję że to co czeka na mnie przetrwam

I wam życzę tego z całego serca

Boże pomóż to przetrwać

Łzę w oku Boże pomóż … pomóż …

Dla wszystkich pokój


[Verse 5: Bartosz]

Ej

Znasz to uczucie kiedy wiesz że nie ma rady

Gdy bezsilność uświadamiają te wszystkie obrazy

W których zbędna śmierć krzywda niewinnych ludzi

A inni jak szczury

A na ich zyskach tracą ci co nie mają już co tracić

Telewizja pokazuje to codziennie legalne wałki

A w oczy brednie to jest pewne

Jak to że świata nie naprawisz

A próbując wymiękniesz co najwyżej

A do tego moje skromne życie

Z nim los wobec którego czasem bezsilnie

Gdybym mógł zmieniłbym ten zależności system

Bo najgorsze być wolnym i z przymusu stać bezczynnie


[Verse 6: Ekonom]

Tylko krople uderzające mocno o parapet

Świat za oknem moknie ja przez to okno się gapię

Chciałbym tyle zrobić ale niestety nie potrafię

To proste nie każdemu dane taką moc mieć

Teraz nie mogę nic zrobić

Mam taką opcje

Bezsilność mnie niszczy i tylko słyszę głos ten

Co podpowiada serce choć wiem mówi mądrze

Przeczekam to wszystko jutro inaczej na to wszystko spojrzę


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]