Boeing

By Emen

On Domino

Released on April 4, 2014

Thumbnail

[Verse 1: Emen]

Raz

Wsiadam w samolot na wyspy

I myślę o tym, czy twoje zapłakane oczy wyschły

Od kiedy powiedziałem "pa"

I że wrócę i że masz czekać. Nie jest OK, ale tak musimy żyć z tym

Czuję się podatny na emocje

A śmiałem się, ze jestem ponad tym. W końcu tak jest dobrze

Teraz czuję mocniej i myślę o tym

Jak gnasz do domu furą i od łez nie widzisz drogi, kurwa!

Ja lecę nad ziemią, żyje marzeniami

Przez to chyba coraz częściej piję za rozstania za nami

I już nie ma, że razem gdzieś zasypiamy nachlani

Albo potrafimy gadać całe dnie

Wiesz, ze mógłbym zostać

Ale kurwa, nie podejmę decyzji bazując tylko na emocjach

I to nie jest proste i wiem, że boli

Póki co...


[Hook]

I'm fallin

Ale wierzę, że wzlecę w górę, jak Boeing

Wzlecimy razem. Nie wiem. może

Może czas goi rany. Wiem tylko, że to nie był dobry pomysł


[verse 2: Emen]

I kurwa mać, czuję się nadzwyczaj głupio

Bo nie byłaś tylko głupią, tępą suką

A wspomnienia o tobie, to nie takie, które nie wrócą

Po tym, jak mi inna szepnie coś na ucho

Wiem, że to nie miłość - jesteśmy za młodzi

Ale ja muszę poszaleć, ty musisz mi przeszkodzić

Żebym nie puścił okazji na nas. Przestań!

Znam poligamistów, którzy w ogóle nie czują szczęścia

A ja wezmę to, co moje

Stoje między jedną bramką, a drugą bramką - w połowie

Myślę, ze wszystko jest przypadkowe

Dlatego nie wiem dlaczego oboje sobie zawracamy głowę

Nie ma tutaj nic oprócz smaków

Niedosytu, mojej bezsilności i twojego płaczu

I to nie jest proste i wiem, ze boli

Póki co...


[Hook]


[Verse 3: Duchu]

Ułożyłem sobie życie, tak pod moje zwroty

Ułożone życie, alko, dupy i głupoty

Moi rówieśnicy mają skuny i kłopoty

To było fajne, kiedy byłem, kurwa, młody

Dziś w ogóle nie czuję szczęścia. Uniesienia bardziej

One moje nasienie. Smaczne? No, siema, Marcin...

Wiesz o kim nawinę. Wiesz o kogo cie zapytam

Kiedy mu wypierdolisz będę pewny: spoko, nie ma typa

Będę jeśli spoko nie ma typa

Będę się źlił i przeklinał za to, że to mnie dotyka taka jedna

I za to, że to nie mnie już dotyka i się leczę po niej czasem

Ale nie penicyliną. Spotykał Emen moje kamikadze

Gdy ją spotykałem endorfiny skakały mi za każdym razem

Bywała jęczydłem, jarały mnie w niej wdzięk i wydźwięk i...

Chwilami, gdy widzę ją na ekranie czuję

Że zaraz chujem wybiję ekran i tam po drugiej

Stronie znajdzie się u niej

Wtedy katapultuję się i kapituluję

A znam poligamistów, co na telefon mają po siedem KUREW!

Chwilami to lubię i chwilami mam tak samo

I nikomu to nie imponuje i nie lecę w górę

I łapię na trochę focha na niunie

Gdy u mnie siedzi nago i dzwoni jej koleś

A ona jak to kocha go czule

Mam Polskę - ugh! Weźcie, się jebcie, Wyspy

Pozrywam, jak dziecko, liście

Przejdzie jej to, czy nie przejdzie nigdy

Takie wczuty? miej w nie wyjebane

Wejdź w refleksje, nieco głębiej

Nie w nie i tak się uniosę, jak Boeing na niebie

Trzy godziny po północy ze złości na siebie

Ona ściągnie kieckę, stringi

I wciągnie kreskę z innym

I dojdzie w kimś niesterylnym

I'm fallin

Nic nie wiem o miłości. Kurwa!

Nic nie wiem o miłości

Wiem, jak ją zapytać o przysługę

I wiem, jak za daleko się posunąć

Ona nie wie, że to tylko ten sam numer

To tylko ten sam numer

Taki sam zawsze


[Hook]


[Duchu]

Nie byłaś tylko głupią tępą suką

A wspomnienia o tobie, to nie takie, które nie wrócą

Po tym, jak mi inna szepnie coś na ucho


[Emen]

Może czas goi rany


[Duchu]

A może ich po prostu nie doceniamy