Released on December 23, 2020

Thumbnail

[Zwrotka 1: EMAS]

Marzyłem o tym, ale coraz bardziej nie chcę

Widziałem backstage, wciągnąłem kreskę

I sory mała, ale nie potrafię tabel w Excel

I jakieś miałkie jest, to życie w wielkim mieście

A za tę pensję nie zabiorę Cię na Malediwy

Raperzy kłamią i przestało, to już dziwić

Ostatnio, to paliłem znicz mu w urodziny, a

Dzieciaki myślą, że życie, to nowe Yeezy

I jakoś dawno nie widziałem w mieście słońca

I tylko Twoje usta mówią, jak mam się wydostać

Mówisz, że fajny numer, a my to fajni duet

I w sumie szkoda, ale w sercu noszę kulę

Jadę na terapię, nie wszystko załatwi papier

I nie czuję nic jak mówią - "Zajebisty raper"

Skurwysyny myślą, że mogą nas kupić

A na to gówno lecą tylko głupie dupy


[Refren]

Znowu mówią mi, że muszę coś i robią z tego problem

Palę tylko papierosy i siedzę na pustym oknie

I siedzę na pustym oknie

I Znowu mówią mi, że muszę coś i robią z tego problem

Palę tylko papierosy i siedzę na pustym oknie

I siedzę na pustym oknie

(Warszawa sobie moknie)


[Zwrotka 2: Pezet]

Marzyłem o tym, ale to ślepa uliczka

Masz milion złotych, ale wciąż jesteś samotny, a

Reseller goni Ci najnowsze skoki ze StockX'a choć

W szafie nie masz na nie miejsca, żyjesz na walizkach

Włosy blond koloru, nogi jak ewangelista

Takich stymulatorów dużo jest na Insta

Blizna, gdzieś głęboko w sercu

Nie zagoi się to nawet w nowym Merc'u

A czas ucieka (o) i nikt nie czeka (o)

Odkąd odeszłaś, znowu chodzę z nożem w plecach

Na zewnątrz jesteś piękna, ładnie się uśmiechasz

Pod spodem, to pułapka i tandeta, coś jak tania ściecha

Tak jak ten backstage, gdzie sypią kreskę koki

Gdzie typy chcą jak Presley żyć i się jak Presley stoczyć

Myślą, że kupią mnie jak tani syf z Biedronki

A na to gówno lecą tylko głupie foki


[Refren]

Znowu mówią mi, że muszę coś i robią z tego problem

Palę tylko papierosy i siedzę na pustym oknie

I siedzę na pustym oknie

I Znowu mówią mi, że muszę coś i robią z tego problem

Palę tylko papierosy i siedzę na pustym oknie

I siedzę na pustym oknie

(Warszawa sobie moknie)