Ian McKellen

By ejmatt

On Pro Certo Bootleg

Released on September 5, 2014

Thumbnail

YOU SHALL NOT PASS!


[Verse 1]

Mam za co umrzeć, nie jestem tylko narratorem

Patos w sztuce to coś, czego bardzo chcesz

Nieświadomie, choć wyniki są owocne

A każdy dzień to Twój własny Dying Day

Harvey Dent - kontrastuję sam ze sobą

Dance of death i się cieszę, że nie umiem tańczyć

Patrzę wstecz i się zastanawiam po co

Każdy wers jakbyś czytał z papilarnych

Mokry deszcz to jak mówić, że chujowy dziś dzień

Spoko, przecież nikt nie jest idealny

Powrót króla i stawiam na was krzyżyk #X-Men

Słowo, będziesz pierwszym przegranym

Wild honey, bo nie grozi mi [?]

To co mam, to szalone koncepcje tylko

To co mam, sam trawisz teraz

Patrz, dla sławy to se można żebro wyciąć

Karmazyn to mój ulubiony kolor

Nie od zawsze, ale wszystko się zmieniło, wiesz

Zakwasy, bo się wciąż urabiam chodząc

I nie powiesz, że nie powinienem przejść

Wiele wiem, jednocześnie wiedząc mało

Sarah i Jack - nikt nie chce takiego końca

Na nieboskłonach widzę wciąż to samo

A nie podołać to jak kopać ego #constant


[Verse 2]

Kula ziemska to problem, wielki dramat

Zaszkodzi nam na dobre kiedyś #Genki Dama

Jebnij granat jak Pershing, weź im załatw

Wieczny wakat na śmierci pierwszych planach

Nigdylandia, matt wpuszczony w kanał

Niby skandal, a prawda jest znana

Uczeń szatana, nara, uczę was karać

Unieważniam cyrografy, umiem zadać ból

Wrócił król, odnalazł swój Helmowy Jar

Ludzie tu - sprawdź - to nie herosi w grach

Hedonizm w nas jak rak na zdrowym organie

Endorfin strzał to na raz dobre rozwiązanie

Stop - to przecież błąd

Ona i on w tym chlewie, never

Was priest of love, touch of love

Świat to zło, ballada o tym małym Jo

Mamy sos i przez wzgląd na to słabe jutro

Ćpamy [?] i przez noc mamy barwne jutro

Dalej, kurwo, jak mierzysz to zrób drugi krok

Zazdrość więzi im mózgi #Othello

Olej to, olej mnie, olej to, co słyszysz

Bo ten sztos to nie lek, raczej - narkotyki

Styl i flow wyświechtane, ale dwie wieże

Zniszczysz to na kolanie? Klaunie, nie wierzę