Released on February 20, 2020

Thumbnail

Budzę się w syfie znów, bo pora znów bez celu iść

Już nie, że zipie ledwo, to tylko jak chmielu łyk

Dla dającego w pysk, jak dla mnie 1.0 gik

Dla Ciebie 0 starań, dla mnie 1:0 git

Jak mnie pamiętasz w mojej wersji 1.0 Ty

To nie omieszkaj dodać presji i wszystkiego z czym

Zmagają się najlepsi, mów do wiodącego prym

Nie wiodącego prym w konwencji, chcieć, to jeszcze nic

Atak agresji, jak mi mówi, że nie będzie, kurwa

No co za cwel jebany, szmaciarz kurwa bierze w usta

I nagle dzwoni zajebany, że mniej-więcej ósma

Wyjedzie i dostarczy, bez palenia bredzę głupstwa, wiesz?

Wjebałem szmatę w kategorię bóstwa

Na tym etapie jestem już, że nie przystoi znów wstać

Ale jak to zrobić? Kiedy znów sam

Z zamiarem gleby nosisz się, bo każdy toczy swój głaz

Od zawsze i tak zostanie, to ważne

Jak kiedyś powiedziałem, że pierdolę całą rapgrę

Kurwa żartowałem! Bo pierdolę sex zabawkę

Co jest kurwa fake-towarem do jebania graczy w kadrze

Dla mnie nic nie znaczy w kadrze bycie, dla mnie bycie ważne

Bycie klaunem? Nie ten adres typie sami żryjcie azbest

Ja wolę rapy z Bartkiem, typie masz na imię Bartek?

Chuja! Żaden Bartek, typie, Bartek by się znał, ej

Ej, Kurwo masz na imię Tomek?

Jak nie to mam wypierdolone, daruj synek sobie

I jeszcze Adam, Szymek, to te świnie ziomie

Które miały życie swoje a skumały chryję w moment

Ej, To te dobre ryje co je

Nakarmię i napoje nawet kiedy słabo z wiktem stoję, imo

Tak posłałem prycze sobie

To se teraz przespać życie mogę, klawe i nie Twoje, primo

I nie pytaj się mnie co jest?, bo jak stoję

Tak tu w głowie daje wiecznie to, co było

Możesz nazwać mnie potworem, albo mówić - ledwie gnojek

Kurwa chuja zna się smarkacz jeden, nie wie co to miłość

Wiem co to kino za to, chociaż story im nie sellam

Tak efekciarskich sorry jak pieprzony "Interstellar"

Dawno z nałogiem ośle już spisana intercyza

I choć niedobrze, tak to wciąż jest dobrze, Inter Milan

Tera o rapie? No to dalej idę rzygać

To ten jedyny przypadek, jak mam parcie i nie trzymam

W chuju mam co dymasz i co rzygasz o tym parchu, sklej

To jak skakanie po betonach kurwa parkour, ej

Ciągle się plujesz, że RAP tu jest - nie żartuj, weź

Źle akcentujesz, bo rap TU jest i nie handluj z tem

Jak nie kupujesz tego, nic to nie da, Mariusz P

A ja zwyczajnie se rapuje, siema mam już lek

Jebany mix Laika, Bisza i Racy i Bonsa

Ty możesz mała kurwo zdychać, bo matki i ojca

Nie czuję nic Ty suko, bo mam kliny w nozdrzach

Jebane serpentyny, choć jak bonie dydy (sprostam)

I jeno chłosta za szydery z niszy, partacz

Znów pieprzy jeden z trzecim, że ten kot to przyszły zbawca

Jebane koty a sylwetki myszy, narka!

Trzymając się konwencji my to motomyszy z marsa

Na chuj się patrzysz ośle, sprawnych stawów nadmiar?

Za dużo w paszczy? Może kurwa Wam tu "Fightclub" wczoraj

Puścili w TVP czy TVNie, zbastuj waćpan

(jak walczę to z cieniem, zwykle leży na łopatkach)

Od dawna gadam śmiecie, że już na Was pora

Gówno we łbie, siara na koncercie albo sanatoria

Werset za wersetem, troche słabsza kopia

Już dość chujowego siebie, coś jak nowe haha zostań

Jaka kurwa łapa boska?

To ta ręka co chcę pengę znów i poskakać po dropsach

Za jęczenie, że to więcej w chuj po łapach winnyś dostać

Jak kochałbyś tak rodzicielkę, lepsza już aborcja (szmato)

Ej, Dziś w powietrze, bo się dąsam

I nie chce mnie się kurwa ble ble o każdym z osobna

Już strzelałem kurwa celnie, chuj tam, że mam taki rozmach

Że jak padałeś na ziemię, to się nawet nikt nie spojrzał, kurwa