Released on November 12, 2013

7K Views

Thumbnail

[Verse 1: Emen]

Nie zjadam raperów, zjadam grę (grę)

Nigdy nie czułem empatii do insektów, wolałem przypalać je

Nie zjadam raperów, zdrowie zależy od diety

Po co mi smak połowy rap cipek w Polsce, waham się

Gram swoje, z duchem, szefem

Huczu nie widział na scenie tak zgranych jak nas troje

Jak wasze nastroje, co mi chyba tak nie zależy

Bo zamiast ksywki Hucza mogłem powiedzieć "ee, inni raperzy?"

Proszę cię, nawet jak to nieznośne jest

Mówię wprost o co chodzi, to szczerość i emocje

Noszę je w sobie, rzadko potrafię to ukryć

Nie dogonisz mnie i mów mi seksoholik, zawsze dojdę gdzieś

Głupi jestem do oporu czasem

Mam nadzieję, że nie tylko brak humoru ma zasięg

Bo to najlepsze dni, taa wiesz, miały być nasze

Ale nareszcie myślę o tym, co jest ważne dla mnie

Nie chcę za to przepraszać, przyszedł moment

Gdzie z tego co mnie otacza wybieram to co popłaca

Być wyżej to być wolnym, ale nigdy od zasad

Karma jest jak moja panna - zawsze wraca

Gram zawsze fair, nie zawsze w stosunku do kobiet

Szukam ludzi, za którymi będę mógł pójść w ogień

Ale mimo tego się nie sparzę

Stoję na czele z Quebo, tu porażki nie przychodzą w parze


[Hook]

I nawet kiedy czasem nie wiem dokąd iść, to zanim mrugnę

Wrócę na drogę po sukces (sukceees, sukceees)


[Verse 2: Quebonafide]

Nie przełkną tego, mój rap to jalapeño

Mój rap jest paralelą, powiedz silnym charakterom

Że nie dźwigną tego, piłem mleko z Amalteją

Władam weną a złożyć rym jest dla mnie bagatelą

Mam cele czarno na białym, jak warcaby

Nie mogę dotknąć dna, dno jest jak waza Ming

Sumienie mnie nie gryzie, stępiło na mnie kły

Tutaj gdzie tempo jest ostrzejsze niż wasabi

Skracamy dystans, za dużo już na niczym spełzło

Ta sama misja, ci sami ludzie nadal ze mną

Wiem gdzie jest sukces i chcę iść tam, nie nadaremno

Poświęciliśmy temu więcej niż Agamemnon

Struny głosowe tracą, choć słowa są ciągle zdrowe

Nic nie może stanąć im na drodze... oddechowej

Triumf, coraz wyraźniej go widzę

To jak Afrodyta - zbyt piękne by było prawdziwe

Skryte emocje głębsze od najgłębszych znamion

Mając niewiele więcej niż sprawczość własnych ramion

Nauczono mnie tutaj, że blizny nie bolą

Choć życie nie znieczula, to nie anestezjolog


[Hook]

I nawet kiedy czasem nie wiem dokąd iść, to zanim mrugnę

Wrócę na drogę po sukces (sukceees, sukceees)

I nawet kiedy czasem nie wiem dokąd iść, to zanim mrugnę

Wrócę na drogę po sukces (sukceees, sukceees)