Kefas

By Edzio

On Wygrany

Released on December 11, 2018

Thumbnail

[Zwrotka 1]:

Moje sieci są puste, przez noc nie złowiłem ani jednej płotki

Moje serce jest puste, nie ma w nim pokoju, jedynie przedsionki

Jak mam iść na połów? Jak? Jeżeli sam czuję, że tonę

Nie wiem ile dokładnie waży moja dusza, ale czuję, że tonę

Wypełnia mnie pustka, opuszcza mnie pełnia

Czuję się przesycony głodem

Oświeca mnie mrok, a dotyka susza nawet, gdy wypływam na wodę

Rozwijam żagle, a wiatr wieje mi w oczy

Zero zdobyczy, ale za to co kurs, to szkody

Moja twarz tak skalana, łódź zalana, dusza sama

Tak że boję się spoglądać nawet w lustro wody

Czuję się jak ryba w wodzie w tym jeziorze cierni

Tak przywykłem do tego, że rzucają mi piaskiem

Zawsze, gdy wypływam, kończy się tak samo

Jakby moje oko sieci zapadło na jaskrę

A Ty stanąłeś na brzegu, jedyny dałeś mi siłę

Jedyny uświadomiłeś mi, że tonąłem, bo zwątpiłem

Jedyny podałeś mi przebitą dłoń

Gdy wszyscy inni ode mnie odeszli

Kiedy opadłem na dno

Ty nauczyłes mnie chodzić po powierzchni

Ty mnie składasz w całość, kiedy jestem w częściach

Ty pokazujesz mi jak się przemieniasz

Nie tylko tam, gdzie jest Mojżesz i jest też Eliasz

Jezu, pozwalasz mi poznać, że Ty jesteś Mesjasz


[Refren]

Zwróć się, o Panie, ocal moją duszę

Wybaw mnie przez Twoje miłosierdzie

[Zwrotka 2]:

Znowu się Ciebie zaparłem

Znowu upadłem zaprawdę

Znowu chciałem być dla nich przykładem

Kochać Cię Panie najbardziej, a Ty mówisz "zejdź mi z oczu szatanie"?

Nie widzisz jak się staram i biegnę?

Nie widzisz jak chcę dawać im serce?

Za to widzisz jak upadam, nadal nie chcesz mi pomagać

Mam wrażenie, że naprawdę Ciebie jara, gdy cierpię

Patrzę do góry, jedynie chmura tam idzie po niebie

Szukam odpowiedzi, bo mam tyle pytań i dlaczego milczysz, gdy krzyczę do Ciebie?

Boże!

Dlaczego cierpię, gdy wrzeszczę do Ciebie co dzień na kolanach?

Powiedz!

Dałeś muzykę, bym głosił, to dlaczego chcesz mi ją zabrać?

Nie mam już sił, by iść i żąć, i zbierać plony

Dałeś na imię mi Piotr, miałem być skałą, a jestem skruszony

I leżę wykończony, wyśmiany, upokorzony

A to wszystko, Jezu, po to, żeby wywyższyć Cię w górę

A Ty ile razy w sumie jeszcze skruszysz moją dumę, pytając czy Cię miłuję?

No kiedy to poczujesz?

Znowu, gdy mówię o Tobie każdy wokół na mnie spluwa

Znowu zmrużyłem oko, kiedy kazałeś mi czuwać

Po co mi ta wolna wola, jak nie umiem z niej korzystać?

Po co dałeś mi ją, Boże, jak to tylko moja zguba?

Mam dość! Nie mam już uczucia, we mnie jest pustka

A Ty patrzysz jak upadam i nie mogę już ustać

Skoro nie stworzyłeś zła, to dlaczego je dopuszczasz?

[Refren]:

Nie kryj przede mną swego oblicza

W dniu utrapienia mojego

[Zwrotka 3]:

Piotrze, byłem przy tobie i zawsze kochałem cię z całego serca

Piotrze, wołałem ciebie, to ty mnie szukałeś w niewłaściwych miejscach

Piotrze, każdy twój ból odczuwałem potrójnie

Kiedy szedłem z krzyżem i wołałem do ciebie przez całe życie

A to ty nie chciałeś mnie słyszeć, Piotrze

Szukałeś pociechy na świecie, nie we mnie

Tak rzadko przychodziłeś do mnie

Piotrze, wzywałeś me imię nieszczerze, tylko gdy ci było wygodnie

Serce mi pękało z każdym twoim grzechem

Lecz nie przestałem cię kochać i wzywałem cię na nowo

Wiem, że czułeś ból, ale jesteś latoroślą

Którą trzeba przycinać, żeby wydawała owoc

Rabbi!

Odejdź ode mnie, bo jestem grzesznikiem niegodnym Twych cnót

Rabbi!

Jestem tak grzeszny, Ty nigdy nie będziesz mi umywał nóg

Tyle grzeszyłem, otwarcie mówiłem im, że nie znam Ciebie

Wierzyłem w zabobon, a Ty mnie znalazłeś i mi przebaczyłeś

Więc zostawiam wszystko i idę za Tobą

Sam odsuwałem się od Twojej łaski

A za swoje grzechy Ciebie obwiniałem

Dziś jestem Kefasem, to imię mi dałeś

I zbuduj Panie wspólnotę na tej skale

Zostawiam Ci mą muzykę

Niech przy Tobie wygra skrucha, nie ego

Weź moje życie, daj Ducha Świętego

Co by się nie działo, ja słucham się jego

[Refren]:

Ojcze, w Twe ręce składam ducha mego

Ojcze, w Twe ręce składam ducha mego

Ojcze, w Twe ręce składam ducha mego

Ojcze, w Twe ręce składam ducha mego