Released on December 1, 2019

Thumbnail

[Refren]

Kocham gdy przychodzi noc, dzień to wszystko pieprzy

Kocham pustki, każdy tłok wprawia szybko w mętlik

Kocham ludzi kiedy są gdzieś tam w pip odlegli

Nienawidzę ludzi wciąż, mów mi introwertyk

Nienawidzę ludzi (wciąż), mów mi introwertyk

Nienawidzę ludzi (wciąż), mów mi introwertyk

Nienawidzę ludzi (wciąż), mów mi introwertyk

Nienawidzę ludzi

Nie, nie, nie, nie, nie


[Zwrotka 1: Edzio]

Czasem siedzę sam na chacie i rozkminiam swoją przyszłość

Mógłbym dzisiaj wyjść do ludzi, ale znów mi to nie wyszło

Tak nie trawię tych idiotów zwanych ludźmi, że doprawdy

Potrzebuję elektryka, ciągle urywam kontakty

Dałem im wszystko, to co miałem w sobie - bierzcie jeszcze więcej

Zwracam się do was uprzejmie, poznajcie to moje bogate wnętrze

Mówisz mi święty, znasz mnie krótko

Nie mam uczuć, a w sercu strasznie pusto

Pytasz o rasę, wciąż gardzę ludzką

Nie chcę widzieć ludzi nawet kiedy patrzę w lustro

Ten sukinsyn na mnie patrzy i zaczyna się wydzierać

Dziś zostałem wokalistą w mym zespole aspergera

Co jest dzisiaj z tobą Piotrek? Tylko spójrz na swoje czyny

Tyle czasu byłeś grzeczny, może dziś coś odwalimy?

Mam zbereźne myśli, znowu grzech się przyśnił

Znowu jestem bliski, by dać kres mej misji

W głowie jęki, piski niebezpieczne zmysły

Znów oleję bliskich znowu pieprzę wszystkich

O mamo mam omamy mimesis moją mamoną

Znowu kiedy wychodzę do ludzi jestem introwertykiem

Dla nich jestem obcy jak pasażer "nostromo"


[Hook]

Kocham gdy przychodzi noc, dzień to wszystko pieprzy

Kocham pustki, każdy tłok wprawia szybko w mętlik

Kocham ludzi kiedy są gdzieś tam w pip odlegli

Nienawidzę ludzi wciąż, mów mi introwertyk


[Refren]

Kocham gdy przychodzi noc, dzień to wszystko pieprzy

Kocham pustki, każdy tłok wprawia szybko w mętlik

Kocham ludzi kiedy są gdzieś tam w pip odlegli

Nienawidzę ludzi wciąż, mów mi introwertyk

Nienawidzę ludzi (wciąż), mów mi introwertyk

Nienawidzę ludzi (wciąż), mów mi introwertyk

Nienawidzę ludzi (wciąż), mów mi introwertyk

Nienawidzę ludzi

Nie, nie, nie, nie, nie


[Zwrotka 2: Opał]

Fon na off, już ponad tydzień, wzrok zwieszony na suficie

Znów się muszę zamknąć w sobie żeby kurwa zamknąć płytę

Mieliśmy się dzisiaj widzieć, lecz nie widzimisię typie

I nie pytaj mnie o powód, bo jak wyżej widzimisię

Wszyscy coś ode mnie chcą, więc się muszę w tym odnaleźć

Zacznę wychodzić na ludzi jak przestaną wchodzić na łeb

Typ mnie pyta czy to prawda, że sprzedałem duszę diabłom

Nie miałem grosza przy duszy, więc jaką by miała wartość?

Pusty wzrok, lecz pełen obaw te mieszkanie jest pułapką

Muszę przebić głową ścianę, która w kolejności czwartą jest

Szyby okien o północy dają obraz moim lękom

Znów pół nocy biłem się z myślami i dostałem wpierdol

Chciałem marzenia dogonić dziś tak bardzo wszystko jedno

Nikt nie pyta już o wersy pytają o zdjęcie ze mną

Nie jestem atrakcją, co się chwalić będziesz przed koleżką

Nie chcę stać się celebrytą, suko ja będę legendą


[Refren]

Kocham gdy przychodzi noc, dzień to wszystko pieprzy

Kocham pustki, każdy tłok wprawia szybko w mętlik

Kocham ludzi kiedy są gdzieś tam w pip odlegli

Nienawidzę ludzi wciąż, mów mi introwertyk

Nienawidzę ludzi (wciąż), mów mi introwertyk

Nienawidzę ludzi (wciąż), mów mi introwertyk

Nienawidzę ludzi (wciąż), mów mi introwertyk

Nienawidzę ludzi