Będę walczył

By Edzio

On Wygrany

Released on November 12, 2018

Thumbnail

[Refren x2]

Będę walczył o wiarę, o honor, o respekt o prawdę i szczerość i o autentyczność

Będę walczył o wolność, o życie, ojczyznę, stabilność, o zdrowie i o pewną przyszłość

Będę walczył o duszę, zbawienie, sumienie, spełnienie dla mnie i dla ciebie o bliskich, przyjaciół, rodzinę i szczęście dla wszystkich

O pasję a dopiero na końcu o zyski

[Zwrotka 1]:

Byłem na dnie i wystarczy

Przyszedł już czas, by się podnieść

Wiem, jak to jest być na tarczy

Dlatego dziś jestem orłem

Przyjdzie czas na koronę

Póki co te wersy wbijają się w głowę jak ciernie

A ja nie zamierzam dłużej sobie stać biernie

Więc moja bandera znowu powiewa wiernie

Chcieli się mnie pozbyć

Wielu durnie już czaiło sie na moje miejsce, sprytne

Pojawiam sie na nowo, ale tym razem nie zniknę

Gadają, że się skończyłem, sukinsynu, czas na sequel

Olej tych co sieją ferment

Ja oddzielam ziarno od plew, jakbym wjechał tu traktorem

I zasieję spustoszenie, oni chcieli zbierać plony

Ale na tym polu bitwy ja odgrywam główną rolę

Ja jestem jak writer - moją ksywę za te wrzuty przekreśliło już wielu

I wypisywali długopisy pisząc na mnie punche

Ale nawet ich pismo przy mnie jest bez charakteru

Byłem dla nich kłopotem za tracki z polotem i trasy po flotę

Nigdy nie przebijesz mnie doświadczeniem

Znam drogę z dna na szczyt - tam i z powrotem

Skumaj to, że się nie poddam

Nawet krytyce, więc mnie nie pouczaj

Jak mnie skreśliłeś to odłóż ten słownik

Bo mam dla ciebie wyrazy współczucia

Każdy kto spisał na straty mnie dzisiaj się bije z myślami

Chcieli zamknać drzwi, to się wbiłem oknami

Chcieli zamknąć ryj, to się wbiłem do bani


[Refren x2]

Będę walczył o wiarę, o honor, o respekt o prawdę i szczerość i o autentyczność

Będę walczył o wolność, o życie, ojczyznę, stabilność, o zdrowie i o pewną przyszłość

Będę walczył o duszę, zbawienie, sumienie, spełnienie dla mnie i dla ciebie o bliskich, przyjaciół, rodzinę i szczęście dla wszystkich

O pasję a dopiero na końcu o zyski

[Zwrotka 2]:

Tyle razy już leżałem na deskach, że do teraz z trudem wyciągam drzazgi

I nie tylko w rapie, pieprzyć ten rap, kiedy życie Cię ciągle rozgniata do miazgi

Miałem plany, byłem na szlaku wygranych, a u boku miałem miłość

Ale poczułem się nagle, jakby pijany architekt projektował moje życie, bo wszystko się zawaliło

Od pasji, przez szkołę, rodzinę, znajomych i związek - nawaliłem we wszystkim

Spieprzyłem licencjat i straciłem robotę

Miałem mieć zawód, a sprawiłem go bliskim

Jakbym się wszystkiego wyparł, czas pokazał, że osoby bliskie to przypał

Kiedy brakowało wsparcia wszyscy Ci, którym ufałem, w końcu pokazali plecy jak Mr. Olympia

I do kogo się zwrócić, odurzony na problemowym haju

Gdy ojciec w depresji, siostra na odwyku, a matka w szpitalu? (No co jest ziomalu?)

Gdy przez zaniedbania narastały długi

Wielu z was by po tym się zaćpało gdzieś nocą

I możliwe, że ja bym zrobił to samo, a Jedyny Jezus mi przyszedł z pomocą

Nie zawsze jest się na fali, a częściej jest się ofiarą

Dzięki temu mam charakter ze stali, bo życie mi go dobrze zahartowało

Nie boję się przegrać i dlatego wygram

Nie płynę z prądem jak płotki

To Bóg mi daję tą siłę, dzięki której mogę być tym kolesiem z pierwszej zwrotki


[Refren x2]