Released on May 25, 2016

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Jest 31 lipca, kładę pierwszą zwrote na bit

Igorek mi posunął pomysł, Dudek - to potrafisz

Jak i Igorek napisz, spokojnie człowieku

2:39, pozdróweczki EKU, EKU

Lecę dalej, humor nie ten, muszę coś zawinąć w blete

Skręcę se taką rakietę, że opuszczę tą planetę

I nikt mnie dziś nie zatrzyma, bo coś znów poszło nie tak

Nasuwa się polskie stwierdzenie - o kurwa mać

Co, mam wiać, ze strachu srać, nie podcierać dupy?

Zobacz jak kuchareczka wjebała łapy do zupy

Nie ta droga mój człowieku, mój człowieku nie ta droga

Liczmy na prawdziwe cuda, one idą od Boga

Gdzie pójdzie moja noga, świat długi i szeroki

Zapale i pomyślę, w tym czasie zarzucę skoki

Wyjdę z domu jak obłoki, które z jointa się unoszą

Jest pierwszy, pisze te wersy, głosy o to proszą


[Refren]

Zanurzam się w otchłani, kolejny dzień mija

Marzy mi się mordeczko w tym momencie tylko wyjazd

Odpocząć gdzieś daleko, zabrać tą jedyną z chwilą

Odpocząć od problemów gdzie ludzie ledwo żyją

Dni szybko lecą, wena raz jest, raz jej nie ma

Dziś za dużo nie napisze, lecę do koleżki teraz

Się rozruszać, trochę sportu na te dni co czasem wpadną

I próbują zdołować, ciągną człowieka na dno


[Zwrotka 2]

2015, 10 sierpnia wieczór

Dzisiaj kucharka miała ostry remont na zapleczu

Jest ze trzydzieści stopni, na czole krople potu

Choć one zawsze bliżej, a z daleka od kłopotu

Razem z wybranką spraw na głowie kilka mamy

Zamiast psot tu wyjątkowo dziś se po odpoczywamy

Jutro znów w teren ruszamy, razem z nami wsiada farcik

Jutro jest legalizacja, w Polsce to tylko żarcik

14 sierpnia, lecą następne słowa

Dzień po informacji od której pęka mi głowa

Że niby to namowa, że nie ma tych, co byli

Że znów jestem najgorszy, ten młodszy uwierzyli

Nie tędy droga, lecz niestety moi mili

Notes pęka, to udręka od splątanych zdań na szyi

Się zaciska jak ten uścisk, który ściska w bólu brzuch

Z dopiską, nie daj się iskrą zapalić jak Bóg


[Refren]

Zanurzam się w otchłani, kolejny dzień mija

Marzy mi się mordeczko w tym momencie tylko wyjazd

Odpocząć gdzieś daleko, zabrać tą jedyną z chwilą

Odpocząć od problemów gdzie ludzie ledwo żyją

Dni szybko lecą, wena raz jest, raz jej nie ma

Dziś za dużo nie napisze, lecę do koleżki teraz

Się rozruszać, trochę sportu na te dni co czasem wpadną

I próbują zdołować, ciągną człowieka na dno


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]