Released on December 17, 2009

Thumbnail

[Zwrotka 1: Ero]

Ten list zacznę tak, słyszałem, że jesteś mym wrogiem

I że życzysz mi źle, więc ja też źle życzę tobie

Co to kurwa za leszcz, co oczernia bez powodu

I chce cię widzieć na dnie, bo sam puka w nie od spodu

Niech zgadnę, to zazdrość, chciałbyś być w moich butach

Tylko poproś suko dostaniesz w gębę fiuta

Tera post scriptum byłeś, będziesz zawsze nikim

Nie wymawiaj na daremne liter mojej kliki


[Zwrotka 2: Kafar Dixon37]

Skurwysynu, psi oddechu, bez pośpiechu

Jeszcze się spotkamy ty podczłowieku

Jeszcze się spotkamy i jeszcze zobaczymy

Jaką trudność wtedy sprawi ci przełknięcie śliny

Jeszcze się spotkamy i wtedy ci wyjaśnię

Ile dla mnie znaczą kurwo twoje baśnie

Sam zrozumiesz wszystko, opluty na glebie

Bez szacunku podpisano Kafar Dix 37


[Zwrotka 3: Dudek RPK]

Tera raz, dwa, trzy tak do ośmiu piszę wersy

List do wroga piszę, piszę list tak zwany śmierci

Śmierdzi tu coś, siostro na bank ty i twoja grupa

Kiedy wszy takie jak ty przede mną idę jak po trupach

Nikomu źle nie życzę, lecz ty jesteś wyjątkiem

Te słowa sprawią, że zatańczysz jak oblany wrzątkiem

I dodam jeszcze jedno szacunek to świętość

Nie szanujesz dobrych ludzi, to zapłacisz za to gębą


[Zwrotka 4: Saful Dixon37]

Kurwo nie wziąłeś do serca ostrzeżenia

To teraz rozkminiaj co masz do stracenia

Pobawimy się, ja będę kłusownikiem

Ty sarenko wpadłeś już jak debil we wnykę

Teraz czekaj na mnie lub zdychaj powoli

W końcu cię dojadę i nauczę pokory

Nie chodzi o fakt, lecz chodzi o zasadę

Dostaniesz karę, chuj na ciebie kładę


[Zwrotka 5: Bonus RPK]

Teraz coś ci powie dobry człowiek od kilosa

Pieniążki, za nie upierdolić palce można

Znasz to tylko z filmu, nie znasz takich ludzi

Więc po co się wpierdalasz tam gdzie ktoś cię nie lubi

Miasto całe świeci od staników

Leszcze z wypizdowa, którzy za kapustę podatników

Podkręcają matkom dzieci, ile zakładów

Tracisz orient, zyskujesz wyrok kurewskiego składu


[Zwrotka 6: Kosi]

Ej ty śmieciu! Piszę ten list do ciebie

Leżysz mi gruby kwit i udajesz, że nic nie wiesz

Traktowałem cię jak kumpla, ty byłeś zwykłą szmatą

Choć mijają dni i lata wiedz, że zapłacisz za to

Dopadną cię demony przeszłości

Są jak bękarty wojny i nie znają litości

Będziesz wołał SOS lecz to będzie niemy krzyk

Utoniesz w potoku własnych łez, nie mając nic


[Zwrotka 7: Dudek RPK]

W mordę jebany pedale, ty z charakterem kurwiska

Potencjał zero jak dziwka, ksywa podobna do psiska

I nie tykając nazwiska piszę to z czystym sumieniem

Takich jak ty kurwo powinno się ubijać kamieniem

Obrażasz za plecami, jesteś twarda figura

Bez zasad przypałowiec, nie człowiek a rura

Zwyczajna skóra, która kary bardzo szybko się doczeka

List do wroga poszło w bit słowo RPK


[Zwrotka 8: Smolar]

Tu nie ma miejsca dla ciebie zakłamana szmato

Mentalny amator, marny z ciebie aktor

Zaprzeczasz faktom, obce są ci zasady

Bez charakteru kurwa kurwą aż do przesady

Nie masz blokady, czuję kłamstwo jak się odzywasz

Leżysz trochę sosu i wciąż się ukrywasz

Długo cię nie widać, zapierdalasz kanałami

Jebać cię farmazonie, to tyle słowami


[Zwrotka 9: Kulfon]

Pies cię jebie, to do ciebie farmazonie

Ruro co sieje zamęt, biorę w swoje dłonie

Pióro i atrament, które płonie żywym ogniem

Kiedyś byłeś moim przyjacielem, teraz jesteś moim wrogiem

Weź idź w pizdu skakańcu

I więcej tu nie wracaj, w końcu

Życie samo cię dopadnie i dokładnie zgnoi

Wtedy poczujesz jak samotność boli


[Zwrotka 10: Spajder]

To twoja ostatnia szansa, dobre życie w dobrym stylu

Nawet spedalony jamnik będzie jebał cię od tyłu

Zrobi z ciebie garstkę pyłu, lojalności płomień spali

Na osiedlu z jonitem u nas, a na psiarni cię jebali

Wyjebałeś ziomka prosto w oczy, podałeś psu rękę

Zajebisty układ, pięknie, mało dupa ci nie pęknie

Pierdol się, pozdrawiam nie wiesz ziomek OCB

Ciemna Strefa, Dixon, RPK, SJN, JWP


[Outro: Dudek RPK]

Jeszcze raz powtórzę

Jednym słowem skurwysynu rozpętałeś burzę


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]