Released on December 2002

Thumbnail

[Intro: DonGuralEsko]

PDG plemię, PDG (PDG Kartel)

2002

Yo


[Zwrotka 1: DonGuralEsko]

PDG plemię we mnie drzemie

Reprezentuję podziemie Poznań, to jest we mnie

Pierdolę chemię, no pewnie, sprawdź to brzmienie

Chropowatość sobie cenię, to jest we mnie

Tym nie mniej nie lubię ściemnień, fałszywych zapewnień

Oficjalnie, a jednocześnie cichociemnie

To jest we mnie, rym rzeźbię jak w drewnie

Chropowatość sobie cenię, sprawdź to gówno!


[Zwrotka 2: Shellerini]

Yo, nadchodzi katastrofa, każda strofa

PDG się nie cofa, co? Wypłocha?

To, co kocham, to styl i moje miasto

Sprawdź, co pod maską pali jak tabasco

Z techniką kozacką prawdziwości kartel

Hardcorowy Dante, nie przychodzę z żartem

Sheller, ta, delektacja blantem

Gardzę każdym policjantem

Kurwo, nie kieruj się fartem, my psychiki zdarte

Kuzynostwo, zapraszamy na nasz czarter


[Zwrotka 3: Qlop]

Sprawdź mnie te, to PDG Kartel

Q-L-O-P wykłada swoją kartę

Więc więcej THC grzeje cię żar ten

Serio nie żartem, bo byłoby nietaktem

Faktem poparte synu jak mach ten

I raptem rap ten stanie się jak tlen

Ja szlak trę i blaknę, choć na pełnej piździe

Jak Colin McRae, bo albo to coś warte

Albo zaliczę parter, a ty jak nie czaisz

To gumę stąd pal, tej


[Zwrotka 4: Koni]

PDG Klika wita, ma głowa już nabita

Poznańska galaktyka, technika znakomita

Tu silna psychika, z wrogami polemika

Koni i kuzyni, kumasz? Poznańska elita

Ja stylem lwa i lisa odpycham ciotowatych

Jak siła Coriolisa, to o nich i to dla tych

Co dostają od nas baty; co jest, jebane szmaty?

Z mojej łapy jak z armaty, spytaj grunwaldzkiego papy

Ja nie zbaczam z toru, wszystko dla ludzi honoru

To Prawdziwość Dla Gry, nie jebana gra pozorów


[Zwrotka 5: Bubel]

Te tandetę omijam szerokim łukiem

Z dobrym skutkiem, związany z brukiem

Piątkowskim, przy nas wielcy maleją

Rap moją nadzieją na "Los Brać" beznadzieją

Respekt ślę dla PDG zawodników

A ty mnie skrytykuj i to opublikuj

Te, czaisz? Koło chuja mi to lata

Bubel wymiata, słuchaj jak wersy splatam

Aha, jeszcze jedno, kuzyni są ze mną

Na pewno, na nich stawiam w ciemno


[Zwrotka 6: Don Tommalone]

PDG, hip-hop program przebudzony

Znowu na powiekach tony

Efekt palenia zioło leku

Przykład życia na lightbacku

Bo Don Tommalone i kuzyni

Nikt z nas gówna nie czyni

Zawsze liga pierwsza

To jeszcze nie koniec wiersza

Northwest załoga znowu na podium staje

Ja pozdrawiam hip-hop zgraje i drapaczy płyt

Dawni syndykaci to już mit

Teraz beton i znajoma mi załoga

Białas dla mnie zawsze skona, który tego nie docenia

Mam szacunek dla podziemia

Przebudzony teraz, wychodzi z cienia

Do widzenia


[Zwrotka 7: Kaczor]

Łazarski ul znów dziś

Lecz nim to puścisz, zastanów się dwa razy

Bo to rym bez kłamstwa, bez skazy

To PDG dziś na trzeźwo, bez fazy

To znowu Kaczor, czy nie czujesz odrazy?

Znów prawdziwe gówno, nie historie fantasy

Próbujesz krytykować, a możesz tylko pomarzyć

By być jak ja i się nie możesz odważyc, bo ta gra

Nie dla takich jak ty, przykro mi, takie fakty

Ty nie szanujesz prawdy, jesteś szmatą jak każdy

Kto pisze dla szmaty? Ja pierdolę was, błazny


[Zwrotka 8: Rafi]

Taka myśl mi przemyka

Wiesz, robisz to, co chcesz w sumie

A każdy robi to, co umie

Składać rymy umiem

Płynie rymów strumień, a ty go

Łap, łap, łap, łap, bo to prawdziwy rap

Rymy wysłuchania warte, PDG Kartel

Gardła zdarte, zapisana wuchta kartek

Mamma mia! To PDG Kompanija

Gural o tym nawijał i ja o tym nawijam

Browar z kija i blant, który zabija

Od kiwania boli szyja, nie pasi? To wyjazd


[Zwrotka 9: Szpaku]

Teraz podziemna gwiazda z podziemnego miasta

Konkretna jazda, gdzie adrenalina wzrasta

Szpaku jak żądło waspa wyrywam chwasta

No i basta, rozdział hardcore, godzina trzynasta

PDG nie pod zastaw jak [?] konspiracja

Rap rotacja, Szpaka racja

Gural gracjas, podziemny alcatras

Próba mikrofonu – raz, raz

Końcowa fala, no więc radio swoje nastaw

Ucho nadstaw, słuchasz prawdziwego rapu

Koniec etapu, PWS, kończy Szpaku


[Outro: Szpaku]

Aha, właśnie tak