Released on October 19, 2011

Thumbnail

Szczęście miało smak chemii jak spotkały nasze drogi

Od razu wiedziałem że nie pozwolisz więcej na ból

Jesteśmy anonimowi światła i samochody jestem gotowy na ten ruch

Wystarczyło tak mało słów żebyśmy poczuli jedność

Szukasz wizji esencji czystej jak klejnot

Ja szukam kogoś kto to za mnie wykrzyczy

Nie znam cię choć poszukać życia w high definition

Nie chcę szczekać codziennie na sen

Raz w tygodniu na Chrystusa a raz miesiącu na pensje

Raz w roku na wakacje masz raz w życiu szanse

Czujesz że znasz mnie od dziecka jakbyśmy mieli jedną matkę

Mówisz, że masz blizny na duszy sercu i ciele ja też

Nie pytam o więcej niż imię i cele

Nie przedstawię Cię rodzinie nie poznają przyjaciele

Twoje drugie imię to morfina moje to szaleniec

Oczy patrzą w dal dusze nie są stąd

Jest mi zimno jak dzieciom z dworca zoo

Coś mi mówi coraz głośniej zostaw to

Potrzebuje morfiny jesteś zapałką nad zbiornikiem benzyny

Ziemia się trzęsie ludzie wokół nas stawiają kroki jak bomby

Nie czujemy bólu jesteśmy wolni wolni wolni wolni ju...

Już nie pamiętasz tych co będą cię wspominać

Teraz wiem czego brakowało mi w tym syfie twoje drugie imię to morfina

Nie czuję bó-ó-ólu

Nie czuję bó-ó-ólu

Nie czuję bó-ó-ólu

Nie czuję bó-ó-ólu

Losujesz duże miasto chociaż los cię zawiódł

Dał ci nienawiść bruk i nie jeden nałóg

Wiesz że od dzisiaj wszystko ma się zmienić i nie czujesz żalu

Zostawiając to za sobą wchodząc na lotnisko bez bagażu

Jesteś dzisiaj tak samo pełna życia jak wtedy

Gdy pijana złapałaś stopem typa wracającego nad ranem ze studia

I to byłem zasnęłaś kiedy w radiu leciał Prime time of you life

Masz 21 lat pierwsze siwe włosy

Mówisz do mnie przez sen albo słyszę głosy, że

Te 21 gram to ból i niedosyt

A w życiu ciągle szukasz morfiny

Ziemia się trzęsie ludzie wokół nas stawiają kroki jak bomby

Nie czujemy bólu jesteśmy wolni wolni wolni wolni ju...

Już nie pamiętasz tych co będą cię wspominać

Teraz wiem czego brakowało mi w tym syfie twoje drugie imię to morfina

Nie czuję bó-ó-ólu

Nie czuję bó-ó-ólu

Nie czuję bó-ó-ólu

Nie czuję bó-ó-ólu

Nie wytatuuje orła na piersi

Nie wezmę rodzinnych zdjęć ani płyt z muzyką

Tylko bilet garść pieniędzy nie patrze wstecz

Pojawiamy się gdziekolwiek jako ludzie znikąd

Nie chce walczyć o prestiż jak kiedyś

Mówię nie , powiedz nie!

Starym nawykom i zostawimy pierwsi tych

Którzy uśmiechają się, a w środku z bólu krzyczą

Szukasz wrażeń? Ja dam Ci coś co poszerzy horyzonty

O 359 stopni wznieśmy toast

Bo jesteśmy wolni wolni wolni wolni

Moje plecy są wolne od spojrzeń

Mimo że w tym miejscu obce jest słońce

Dopiero tu czuje oddech i

Nie żałuje że zrezygnowałem ze wspomnień

Moje plecy są wolne od spojrzeń

Mimo że w tym miejscu obce jest słońce

To nic wcześniej nie widzieli nas wcale

Dziś pytają gdzie ostatni raz widziano nas razem

Ziemia się trzęsie ludzie wokół nas stawiają kroki jak bomby

Nie czujemy bólu jesteśmy wolni wolni wolni wolni

Już nie pamiętasz tych co będą cię wspominać

Teraz wiem czego brakowało mi w tym syfie twoje drugie imię to morfina/x3