Morfina 3

By Diset

On HD3: Drive

Released on December 13, 2019

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Zniszczyłaś moje życie zanim powiedziałem słowo

Nienawidziłem go i czekałem na kogośś

Kto rozjebie wszystko w pył i zbuduje na nowo

A ty wyłoniłaś się z ciemności zupełnie się nie bojąc

Tego, że stoję po obu stronach broni

Jeszcze parę chwil i wsiadałbym w samolot

Gdyby nie to, że bez sił stałem nieruchomo

Wiesz, że nie jestem z tych, którzy wołają o pomoc

Może przez to nikt prócz ciebie nie wyciągnął dłoni

Jesteś zdrową komórką w świecie gdzie wszystko jest chore

Na stwardnienie serc rozsiane po całym globie

Ty masz ręce, które leczą, ja mam mięśnie, które bolą

Ty masz serce, które bije za nas obydwoje


[Bridge]

Jesteś jak kwiaty w lufach karabinów

Jesteś jak opiaty gdy ból sięga maksimum

Gdy ból sięga maksimum


[Refren]

Niech świat się wali, niech lecą bomby, niech wszystko płonie

Przy tobie jestem wolny, wolny, nie boli mnie już nic

Ludzie są sami, niech toczą wojny, już nie są moje

Przy tobie jestem wolny, wolny, nie boli mnie już nic


[Zwrotka 2]

Piąta zero siedem, pierwsze metro, Warszawa

Druga noc błąkania bez spania, śpisz mi na kolanach

Naprzeciwko kobieta jakby młoda, ale stara

Heroina działa w jej kanałach, drapie się po ranach z igieł, tańczy naćpana

Dwóch typów patrzy jakby chciało zabrać resztki tego co posiadam

Myślę, że zabiję ich jak spojrzą znowu na nas

Otwierasz oczy, pod kapturem znika cały hałas, tak się poznałem na nas

Nie wiem kto tu kogo potrzebuje bardziej

Wybudzamy się z koszmarów i zmieniamy życie w bajkę

Wielka bryła lodu wreszcie się roztapia w moim gardle

Kiedy stoisz za mną jestem niezniszczalny


[Bridge]

Jesteś jak kwiaty w lufach karabinów

Jesteś jak opiaty gdy ból sięga maksimum

Gdy ból sięga maksimum


[Refren]

Niech świat się wali, niech lecą bomby, niech wszystko płonie

Przy tobie jestem wolny, wolny, nie boli mnie już nic

Ludzie są sami, niech toczą wojny, już nie są moje

Przy tobie jestem wolny, wolny, nie boli mnie już nic


[Zwrotka 3]

Zmiatam wszystkie obrazy, co je przed oczami targam

Jak ulotki z burdeli wycieraczkami auta

Czytam ci w myślach, to literatura piękna, czysta jak kryształ

Nie ma w niej nic z tego co znam i pamiętam, całe szczęście

Nawet jak mi nic nie wyjdzie mam ciebie

Nawet jak będę nikim mam ciebie

Nawet jak idę donikąd mam ciebie

Wszystko mnie pierdoli, nie ma znaczenia

Nawet jak patrzę w górę i niebo to same chmury

Patrzę w dół, drogi to same dziury

Patrzę wokół, miasto to same mury

Wszystko to bzdury odkąd się tutaj budzisz