Released on November 21, 2014

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Nie patrzymy sobie w oczy jak kiedyś

Nie mówimy sobie już tamtych słów

Coraz częściej nieszczere uśmiechy

Przykrywają nasze usta jak kurz

Coraz częściej jesteśmy powietrzem

I coraz częściej jest zimne jak lód

Żeby mieć więcej biegniemy czym prędzej

Mijamy szczęście na drodze po cud

Na imprezach pijemy do rana

Świat jest lekki jak bąble szampana

Czerwone oczy już bija na alarm

A grawitacja przypomina by wracać

Pada śnieg, się niewiele układa

Nie rozmawiamy o naszych planach

Kolejną zimę czekamy do lata

Przezroczyści jak sople na dachach


[Refren x2]

Wolni jak wiatr staramy się omijać szyby[?] złudzeń

Wolni jak wiatr czujesz lecz nie widzisz nas na co dzień


[Zwrotka 2]

Kierowca taksówki robi głośniej muzykę

Wie co jest grane, ale woli nie słyszeć

30 lat temu sam założył rodzinę

Ale woli być sam niż z żoną i synem

Twarda skała się kruszy na ziarna

Każde jest tylko iskrą w galaktyce

Możesz to poczuć za każdym razem

Gdy miniesz mnie nie słysząc, że krzyczę

Znów mnie okłamiesz, bo znów Cię okłamię

I znów nasze plany pogubią swą ostrość

Co dzień karmimy się wspomnieniami

Zazdrość i ból rodzi w nas samotność

Patrzymy w oczy nieszczerym spojrzeniem

W ocenach mijamy się z rzeczywistością

Żyjemy oddzielnie, będąc obok siebie

Tu gdzie każde z nas ma swój własny kosmos


[Refren x2]

Wolni jak wiatr staramy się omijać szyby[?] złudzeń

Wolni jak wiatr czujesz lecz nie widzisz nas na co dzień


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]