Released on December 2003

Thumbnail

[Zwrotka 1: Urb]

Ranek... zamęt w głowie, spodzień wciągam, wiesz

Ot tak co dzień pociech szukam, przecież są tam gdzieś

Prosta rzecz, że z nimi chce się kontakt mieć

Obczaj, że też i mi lepiej w to grać jest

Lat gdzieś tak dwadzieścia, zawieszka lekka już

Coś mi mówi: "Przetrwaj lub

Ocknij się w opcji ręka plus nocnik"

I "E tam, odpocznij", z tym że to byłem ja...

Nie byle jak, spoko, zdążę jak zwykle jakoś

Jakiś obowiązek? Mam wykręt na to

Znaczy mnożą wciąż się, aż ich jest zadość

A my w porze ciągle na złość, a co

Póki co to bawię się, jaram se drzewka

Lubisz to? No, nawet nie staram się przestać

Lepsze to, niż nawpierdalać się ekstaz

(To jest tak...)


[Refren: Natalia]

Relaks mam – to raz; dwa – olać, jak nieważna rzecz

Trzy to mieć do wieczora czas i pięć – bez spięć

A cztery – z miejsca mam gdzieś tam, bo nie stać mnie na Rolexa

Bezmiar szczęścia mam co dzień ja

Relaks mam – to raz; dwa – olać, jak nieważna rzecz

Trzy to mieć do wieczora czas i pięć – bez spięć

A cztery – z miejsca mam gdzieś tam, bo nie stać mnie na Rolexa

Bezmiar szczęścia mam co dzień ja


[Zwrotka 2: Wankz]

Wieczór, sekund tik-tak na zegarkach

Standard, że to miało być tak, mam plan

Żyć jak Spray Can, kojarz, na dystans

Moja farba pokryć ma i tak tam, gdzie bym chciał

To jak bitwa, na pozycjach walka

Spora liczba chwil allright to mam i mnie stać na

To, co was przerasta, passa, wszystko spoko

Jak nas znasz, to wiesz, że to nie kłopot

No to co, że to ignorancja?

Gram tak, żeby być asem jak Jan Walczak

Czasem wystarcza, to ma sens

I każda chwila jest wypasem dla nas, a...


[Refren: Natalia]

Relaks mam – to raz; dwa – olać, jak nieważna rzecz

Trzy to mieć do wieczora czas i pięć – bez spięć

A cztery – z miejsca mam gdzieś tam, bo nie stać mnie na Rolexa

Bezmiar szczęścia mam co dzień ja

Relaks mam – to raz; dwa – olać, jak nieważna rzecz

Trzy to mieć do wieczora czas i pięć – bez spięć

A cztery – z miejsca mam gdzieś tam, bo nie stać mnie na Rolexa

Bezmiar szczęścia mam co dzień ja


[Zwrotka 3: Wankz]

Nie znam zgiełku estrad, ale wiem, że jest tu ekstra

Dalej więc mam plan w miejscu nie stać, bez zmian

Wiesz, ja spędzam czas nad kartką, mi nie starczą sny

Ich wartość tkwi tylko w zawartości, warto śnić

Ale nie zasnąć i zgasnąć, wypalić się jak Barton Fink

Mam gardło, nim daję teksty wam

Pierwszy raz wersy na pierwszy plan

Nerwy jak w derby Merseyside

To cel gry rap – te koncerty grać

To bezcenny skarb; ze scen widać, jak nasz

Cenny czas procenty dał

Doceń i zapłać potrzebnym tak

Aplauzem... niezbędnym nam

Kolejny plan, mam dziś szybki dzień

Jak wszyscy chcę być najszybszy? Nie

Ale zginę próbując jak 50 Cent

(Sprawdź to) Michał to ambitny leń


[Przerwa / Cuty / Scratche: Urb]

Ja tam wolę spokojnie

Tak codziennie i... to jest we mnie

Daj spokój nerwom, wszystko bierzesz na serio

Codziennie i... to jest we mnie

Wreszcie pojmiesz? Ja tam wolę spokojnie

Daj spokój nerwom, wszystko bierzesz na serio

Ja tam wolę spokojnie


[Refren: Natalia]

Relaks mam – to raz; dwa – olać, jak nieważna rzecz

Trzy to mieć do wieczora czas i pięć – bez spięć

A cztery – z miejsca mam gdzieś tam, bo nie stać mnie na Rolexa

Bezmiar szczęścia mam co dzień ja

Relaks mam – to raz; dwa – olać, jak nieważna rzecz

Trzy to mieć do wieczora czas i pięć – bez spięć

A cztery – z miejsca mam gdzieś tam, bo nie stać mnie na Rolexa

Bezmiar szczęścia mam co dzień ja

Relaks mam – to raz; dwa – olać, jak nieważna rzecz

Trzy to mieć do wieczora czas i pięć – bez spięć

A cztery – z miejsca mam gdzieś tam, bo nie stać mnie na Rolexa

Bezmiar szczęścia mam co dzień ja