Released on December 2003

Thumbnail

[Zwrotka 1: Wankej]

Często obserwuję dancefloor, węsząc

Stoję w mojej b-boy stance yo gęsto

Kolejna J-Lo

To, że większość chce mieć ją w łóżku, jest kwestią biustu

Bo dla mnie jej piękno jest kwestią gustu

Bo zawsze byłem tym chłodnym kotem

Może głodnym trochę, ale rozsądnym, bo ten

Co sądzisz, popęd mną nie rządził

Wzrokiem spokojnym mierzyłem niunie

Zdolny potem podbić po numer wolnym krokiem (Wiesz)

Zawsze byłem dotąd, to był chłodny piątek, klub

Właśnie piłem spoko, gdzieś krążył z jointem Urb

No to w kącie sączę coś i nagle

O-o, zobaczyłem ją i wpadłem

Miała boski uśmiech, to coś i bluzkę

I nic pod tym w ogóle

Wiem, no bo to był chłodny piątek, przecież synu

Śledziłem jej wolny oddech dziesięć minut

W szoku (W szoku)

Kombinuję, jak ją poznać

Bo wygląda, że jest tego warta jak Poznań

Jak ktoś z was ją zna, na farta czy nie

Michał, zrób coś, zdobądź ją jak Kartaginę


[Refren / Cuty / Scratche: URB]

Kotku, chyba nie potrafię powiedzieć, że nie chciałbym ciebie mieć

Kotku, chyba nie potrafię powiedzieć, że nie chciałbym ciebie mieć


[Zwrotka 2: Wankej]

Jakoś poszło, choć nie była byle niunią czy nie nawet

Czułem się trochę jak junior przy niej

Była więcej niż kobietą jak Aaliyah

A ja, jak o tym myślę, to mnie tak nastraja

Że mam do dziś te łzy w oczach jak na najach

A jak była serio piękną panną, nie

Taką, przy której wszyscy miękną, pragnąc jej

Prawdą jest, że wyszło pięknie, znaczy...

Miłość, rozmowy, sytuacja – wszystko świetnie

Przyszłość bez niej – przykro mi

Ale to do głowy nie przyszło mi

Nawet myślałem, że mi się to wszystko śni

Gdy czułem jej bliskość i mijały szybko dni

Nikt nie przewidział tej klęski z panną

Coś nie zagrało, pomyślałem: tęsknij za mną!

Jak 50 Cent zacisnąłem zęby i na głos

Powiedziałem: dzięki za piękny czas, no


[Refren / Cuty / Scratche: URB]

Kotku, chyba nie potrafię powiedzieć, że nie chciałbym ciebie mieć

Kotku, chyba nie potrafię powiedzieć, że nie chciałbym ciebie mieć


[Zwrotka 3: Wankej]

Wiesz jak to jest, jak ktoś cię zawiódł

Najprościej zawód zmienić w złość; mam dość jej śladów

Nie prześladuj mnie! – Pomyślałem o niej

O nie! I zapomniałem o niej, i koniec

Było nieźle, wiesz, miałem czas na własność

Mogłem pić z chłopakami, a nie stać na baczność

Oni marzą... o miłości, dupach

Co jest z wami?! Ja mam dość ich, słuchaj

Minął tydzień, zacząłem myśleć więcej o tym

Jej motyw przewijał się częściej po tym

Mam to szczęście, bo jestem nareszcie po tym

Bo jestem wolny jak na mieście koty – co ty

Wierzcie, wreszcie to do mnie doszło, że

Wcale nie jest tak zapomnieć prosto

Non stop powraca jej uśmiech, zapach jej, dźwięk słów, jej dotyk już nie...

Waham się