Released on October 20, 2013

5K Views

Thumbnail

[Verse 1]

Tego nie wczujesz na domówkach swojej marnej kliki

Mamy nawyki, litry, specyfiki, chodź się przybliż

Dlaczego światło zwalnia, dlaczego czas oślepia?

Ej, tamta panna z dymem w ustach bardziej elokwentna

Telefon nadal dzwoni, w powietrzu Flatbush Zombies

I mogę się założyć, że dziś nie złożysz broni

Dobrze wiem, że mówią dziś na mieście o tym

Weekendy w głowie, nitro, plastik, wodór albo trotyl

Potem opowiesz mi, że mam numery o melanżach

Skurwielu, znajdź powody, czemu muszę z nimi zwalniać

Lubię szum wokół, tak jest lepiej

Mega, że moja chata dziś jest po prostu dla ciebie, ej

[Hook] x2

Ej, proszę popłyń ze mną, albo po prostu gdzieś

Jak masz na myśli jedną, ja w rękach trzymam dwie

Musi być głośniej u mnie, musi być głośniej wiesz?

Mów, krzycz, ćpaj, pij, tańcz, rób, co chcesz


[Verse 2]

W końcu tłumy, man, socjalne media nie zawodzą

Fajnie, że jesteś skarbie, nie znam cię i to jest wporzo

Jak mówię wporzo, no to znaczy, że kolejki mnożą

Patrzę po twarzach mnogo, stoję tak po prostu non stop, top

Jest coś dziwnego w tym stanie, to, kurwa, elektryczne

Czuję, że mendy za chwilę, u nas to niekrytyczne

Krążą pamiątki za mną, sądy, chuj wie, coś tam w liście

Z mojego kwitu dawno zasili max policję

Za nic bym nie zamienił moich godzin w tym amoku

Dziewczęcy głos przerywa myśli o tym antidotum

Proste, że na szlugach, kotku, stopni opór jest w środku

Mega, że mnie masz na oku, mega, mówię, weź no chodź już

I jest mi max najlepiej, możesz ztagować chatę

Lubię rozpierdol tego, co dla ciebie jest coś warte

Warte, warte

Lubię rozpierdol tego, co dla ciebie jest coś warte

[Hook] x2