#lucky

By Deys

On TENDAYSEP

Released on November 17, 2015

19K Views

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Ciuchy ex na chacie, kurwa, nie chcę na to patrzeć

Już beze mnie, ja po emce przy butelce i nieważne, nie

Znów nie potrafiłem się otworzyć, o nie

Choć mówiła, że już tylko ja i że nad życie

To kolejna co stąd wyszła, bo nie dostała uwagi

Nauczyciel byłby git Dawid, no ale partner słaby

Wszystkie moje byłe panny mają ze mną mało zdjęć

Byłem lepszy niż poprzedni, będę lepszy niż Twój next

A póki co to tu tęsknie, serio, nie chciałbyś tak poczuć

Widzą mnie tłumy, a stoję tu solo i wspominam jedną parę oczu

Koła, koła, krzyże i koła, dziś ta cięciwa mnie znosi do kolan

Mury i zamki, i zamki, i mury jak jebany kolarz; Tour u Polan

Zawsze się gubię jak tyle dostaje i nie ma, że ale, ja znów nie doceniam

Nigdy nie żyłem tu z nikim przez chwilę jak z Tobą w zamiarach, miałem umierać

Zawsze mówiłaś cicho, dziś żałuję wrzasków w Ciebie

Rozpamiętuje szepty, volume spada coraz głębiej


[Refren]

Nie miałem tak nigdy, serio, to był pierwszy raz

Gdy poczułem takie ciepło jakbym tyłem czytał NAS

Zajawa na szlugi to co tu po Tobie mam

Nienawidzę lucky strików, lucky żarzy się wśród was

Nie miałem tak nigdy, serio, to był pierwszy raz

Gdy poczułem takie ciepło jakbym tyłem czytał NAS

Zajawa na szlugi to co tu po Tobie mam

Nienawidzę lucky strików, lucky żarzy się wśród was


[Zwrotka 2]

Nie wygram z tym, że ma mnie nie być, zwyczajnie na teraz

Nie wygram z tym, że moje wady i wstyd to asceza

Jest tylko jeden ból, co zagiął mi strukturę stróża

I wierz mi, nie polecam kiedy nie wiesz co Cię zmusza

Jak nie wiesz co ratuje, wiara czy inteligencja

Nie ma nic gorzej, niż rozdroża, dzielnica, przestrzał

I czuję się jak sajko, znów nie mogę nie napisać

To pewnie dziś wygląda jak zjebane akcje szczyla

Życie lubiłem do teraz, no sorry, ale moje teraz jest poza życiem

Ta moja poza na melanż, pozory i poza tym nie pozostaję nigdzie

Żyję od szluga do szluga, żyję od czasu do czasu

I choć klepsydra chce mi zabrać ból, nie chcę piasku

A znów znajduję go w bluzie jak idę palić i teraz

Już tylko Ty wiesz czemu ziarna plaży noszę w kieszeniach

Dziś jestem jak odległość tylko między nami

Na sekundę przed tym kiedy już nie można nic naprawić


[Refren]

Nie miałem tak nigdy, serio, to był pierwszy raz

Gdy poczułem takie ciepło jakbym tyłem czytał NAS

Zajawa na szlugi to co tu po Tobie mam

Nienawidzę lucky strików, lucky żarzy się wśród was

Nie miałem tak nigdy, serio, to był pierwszy raz

Gdy poczułem takie ciepło jakbym tyłem czytał NAS

Zajawa na szlugi to co tu po Tobie mam

Nienawidzę lucky strików, lucky żarzy się wśród was