Released on December 17, 2013

Thumbnail

[Intro]

Narko, narko (narko, narko)


[Verse]

(Oh)

Zapyta czy jest okej, jak może być tu okej?

Kołyski nieprzytomne, mam pobudki jeszcze gorsze

Znowu poproszę o Porsche używek w rollercoaster

Miasteczko niewesołe, albo w sumie wesołe

Zresztą weź mi opowiedz, bo w ogóle nie wiem o mnie

Niefartem moją mowę możesz teraz tylko wspomnieć

Kurwa, o co ja proszę? Przecież nie masz lepiej niż ja

Znam tylko labirynty i nie szukam nawet wyjścia

Pomięte oczy mam, znów wymięte oczy mam

Nie słodzę życia - na język to tylko ślina i kwas

Dobrze, że moje rączki nie mają jeszcze dziurek

A jak tak dalej pójdzie, to od środka wkłuję

Bo nie wiem jak to jest, prochy, ja czy świat w mnie

Tak czy inaczej, z tą symbiozą raczej para jest

Budzę się na podłodze, porwany jak Panna Maria

Kolejny zamek, a w nim Mario, a nie jego panna

Patrzę na rączki, rączki, szkoda, że dziś niecałe

Zagrałem w Jengę, ale rozjebałem układankę

Ci ludzie randomowi nadal jak numery w Bingo

Szkoda, że nietrafieni, spaceruję se jak widmo

Dostaję kody, kody, że wieczór znowu grany

Ja może, może pójdę, a jestem zakopany

W głowie mózgowa odma, ciąży mi nawet O2

Potrzebna mi jest folia albo namiary worka

A jeśli pikseloza, to mam nadzieję, dobra

Bo nie chcę rozdzielczości mieć, tylko wypukły obraz

Ja stoję na przystanku, straszny nawet bass w słuchawkach

Co będzie jak przyjedzie bus, kurwa, dzwonię w iCar

Opieram łeb o szybę i podaję szybko adres

Zagrałem w Jengę, ale rozjebałem układankę

Opieram łeb o szybę i podaję szybko adres

Zagrałem w Jengę, ale rozjebałem układankę


[Outro]

Układankę, układankę...

Układankę, układankę...

Układankę, układankę...

Układankę, układankę...