Released on February 23, 2015

20K Views

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Tak sobie kiedyś tu wchodzę do życia, widzę lekarzy i drę mini ryja

Złotego dziecka tu już nie zatrzymasz - zło tego dziecka, biatch!

Może nie omen, no ale nie widać tu Tyraela i Cage'a nad wyraz

Mama już wie, że ma szczęście jak ja, vice versa, bo tyle otrzymam

Wkurwiam nie raz i to pewnie do dzisiaj, z bratem się ciągle lejemy po ryjach

A jacyś goście wkręcają, że chcemy się macać, czaisz, gdzie tu logika?

Mam charakterek, o ludzi się ścieram, oni się mnożą przez pieprzone zera

Kiedy Was widuję, to od niechcenia, cera, mimika - przykrywka myślenia

Przykry na wyrywki, ale nie teraz, siadło mi w rapie, nie miałem osiedla

Od ojca pod domem, to miałem swój playground, MJ z tablicy nie dawał mi przestać

Sen na rękach, potem sen na stopach, miasta krawędzi nie można uchować

Ludzi od kółek tu mam ze mną od lat jak tych od butów podartych na krokach

Tyle w tym życiu już sobie łapałem, chwyty jak catcher, a z baseball batem

Tak nieformalnie, a forma ma zasięg, przeciek formaliny, mój dinozaurze

Wszędzie wymówki, więc oni to lipa, to jeszcze są ludzie, czy już fonetyka?

Znowu niesłowni, nie można rozczytać, nawet wplecionych na karty słownika


[Refren]

Jak masz to w sobie, wszystko easy, easy, typie

Jak masz to w sobie, zawsze easy, easy płyniesz

Największe pierdolenie o tej Waszej ciężkiej pracy

Masz się urodzić jakiś, praca? Nic nie będzie z marnych

Jak masz to w sobie, wszystko easy, easy, typie

Jak masz to w sobie, zawsze easy, easy płyniesz

Największe pierdolenie o tej Waszej ciężkiej pracy

Masz się urodzić jakiś, praca? Nic nie będzie z marnych


[Zwrotka 2]

Czuję, że to życie będzie wielkie

Grzechem jest, że mogę jeszcze lepiej

Muzyka to niejedno zajęcie, man

Które mnie obraca jak na pięcie, wiesz

Założę siebie o siebie w zakładzie i Ty mi chcesz wmówić, co to przekonanie?

Jak niedoprawiony, to przyłóż na ranę, a wtedy poczujesz, jak Cię doprowadzę...

Do prawdy? Doprawdy nie wierzę, że do tego

Mój zachwyt, mam zaszczyt wytykać error błędom

Mam być jak odcinki "Przyjaciół" - zawsze: "The one..."

Nie muszę sztucznie się wybielać, man, jak white lies

Dobre pomysły przychodzą zwyczajnie, nie czekam na łaskę i pieprzone wsparcie

A Ciebie, lamusie, to z takim konceptem przekopią, nawet jak odwiedzisz Kickstarter

Tu wokół mnie Nikony, Canony i coraz wyżej

Ja kiedyś przez to złapię nikotynę lub kaliber

Nie ma tak, że każdy może być jak my, jak Ty mogę być, jak tylko już się nie chce mi już, Ty

Że niby za lipę będą brawo bić, bić? No to gratuluję aplauzu, Johnny


[Przejście]

Jak byli populiści, to ich właśnie pochowałem

Chodź, gramy w chowanego, jeśli wbijasz w populację


[Refren]

Jak masz to w sobie, wszystko easy, easy, typie

Jak masz to w sobie, zawsze easy, easy płyniesz

Największe pierdolenie o tej Waszej ciężkiej pracy

Masz się urodzić jakiś, praca? Nic nie będzie z marnych

Jak masz to w sobie, wszystko easy, easy, typie

Jak masz to w sobie, zawsze easy, easy płyniesz

Największe pierdolenie o tej Waszej ciężkiej pracy

Masz się urodzić jakiś, praca? Nic nie będzie z marnych


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]