[Intro]
Nie odróżniam co na niby co na serio
Nie wiem czy to jest naprawdę, czy to tylko w mojej głowie
Nie jestem sobą odkąd we mnie coś pękło
Może dlatego ciągle tworzę nowe fobie
Z dnia na dzień mogę się zmienić tak jak z wersu na wers
Może dlatego uważam, że życie traci już sens?
Znowu zawieszony wzrok
Jestem sam, a wokół tłok
Nie chcę, żeby to był znowu tylko przeżyty rok
[Zwrotka 1]
Szok
Z kundla, w paranoityka w tydzień
Jedyne emocje jakie tu usłyszysz to są te wylane na bicie
Zmieniło się życiе odkąd ziomek chciał zakończyć żywot na linie
Jak dobrze, żе z tego wyszedłeś, byłeś już na gorszej minie
Ale to nigdy nie minie (co?)
Te myśli mnie męczą nagminnie
Ciągle się gubię w tym wyścigu szczurów, a
Nie chcę być pośród ćpunów (nie)
No i faktycznie to prawda, że w liceum mnie nie gnębili
Ale czułem się trochę jak kosmita, nikt mnie nie kumał, byłem trochę inny
Każdy problem zamieniałem w swoją traumę
Robiłem głupio, ale żałuję, naprawdę
I jak myślisz, że mnie znasz to jesteś w błędzie
Jesteś w błędzie, bo sam nie wiem kim jestem
A jeśli chodzi o miłość to dałem jej całego siebie
Zagubionego Bartka, romantyka, który całe życie leżał na glebie (eh eh)
Przy tobie czuje się najlepiej
A najgorsze jest to, że wciąż nie wiem czy jestem tą najlepszą opcją dla ciebie
[Bridge]
W mojej głowie drugie ja i potwory
Błagam, proszę w końcu wyjdźcie z mojej głowy
Wszyscy wokół twarde dragi i nałogi
A ja nie chcę być jak oni, wyprzedzę ich niczym Sonic (ej)
W mojej głowie drugie ja i potwory
Błagam, proszę w końcu wyjdźcie z mojej głowy
Wszyscy wokół twarde dragi i nałogi
A ja nie chcę być jak oni, wyprzedzę ich niczym Sonic (ej)
(Hmmmm) Wyprzedzę ich niczym Sonic
(Haaaaaa) Wyprzedzę ich niczym Sonic (ej)
Wyprzedzę ich niczym Sonic (Huuuuu)
Wyprzedzę ich niczym Sonic
[Zwrotka 2]
Mimo wylanych łez
Tylko przy tobie wiem, że jestem sobą
Ciągle mnie zjada stres
Nie chcę dać wciągnąć się moim demonom
W głowie mam ciągle śmierć
Myśli mnie męczą codziennie na nowo
Zanim odejdę wiedz
Tylko przy tobie czuje się jak w domu