Perfumy

By DEPS

Released on December 27, 2017

Thumbnail

Wiem, przegrałem za dużo

Lecz nigdy nie byłem pod kreską

Nie chce patrzeć na to puste łóżko

Zmieszaj się z moją pościelą

Nie słucham co inni powiedzą

Czuję, że jesteś przy mnie gdzieś blisko

Ale jednak i tak za daleko

Mamy tak samo

Kłócisz się z piżamą

Wstyd Ci już zabrano

Myśli zasłaniają, ruchy rozpraszają

Chcę mieć Cie tu samą

W nocy oczy niech wstają

Rano niech same gasną

Walmy wino to sami

Zderzajmy się butelkami

Wymieniajmy się spojrzeniami

Dziś powiedzmy, że nie ma granic

Jakie powiedzmy jak mijamy się ze słowami

Bądźmy tylko dziećmi i chwalmy się snami

Szukajmy ucieczki ze świata Quo Vadis

Pokaż mi jak pachnie ten tlen

Chodzisz po mojej orbicie

Bo mam cię na oku mała

Walczysz już z moim spokojem

Bo chcesz tam być tylko sama

Leżę obok ciebie, by móc z Tobą razem wstawać

Kładziesz na mnie swoją nogę i nie puścisz bez śniadania

Działasz na mnie jak poranna kawa

Nosisz moje bluzy, żeby wszystkim to pokazać

Dla mnie mała nosisz luzik, bywasz też poważna

Nienawidzę innych ludzi, ale z Tobą inna sprawa

Wiem jak pachnie mój tlen

Chcę na sobie jej wdzięk

Tonąc w ludzkim pięknie

Płonąc tak pewnie

Tonąc w ludzkim pięknie

Płonąc tak pewnie

Czuję mrowienie na sobie

Widzę za dużo po Tobie

I usiądź już na mnie, bo chcę Tobą pachnieć

Nie używajmy słów, bo jestem za dobry w gadce

Nie ważny jest twój strój

Sam założę na Ciebie milion znaczeń

Chcę na Ciebie popatrzeć

Jak mówisz tak ładnie

Nie bijmy się z biegiem wydarzeń

Usta masz wytrawne i słodkie zarazem

Nie wiem już sam tak naprawdę

Czy chcę butelkować zapach, czy smak ten

Budź mnie dotykiem

Za lekko płynie nam czas

Nie widzę już liter, bo czuję, że to nasz świat

Za szybko na sny lecz

Jesteś taka jak tam

Marzniesz w moich ramkach

Nie chcę byś tam była sama

Zapalmy świeczki, niech nam płoną w oczach

Rzucam Ci zaklęcia, nie chcę Ciebie rozcarować

Masz tonąć w objęciach, płyńmy razem z prądem

Nie wiem czy ja latam

Czy po prostu mijamy się z lądem

Czerwień stroi usta

Trafiasz w moje gusta

Reakcja nie lustra

Za łatwo zmieniasz mój stan

Chcą mnie już na półkach

Ty w granicach łóżka

Nie chcę już gnać

Pokaż jak mnie słuchasz

Wiem jak pachnie mój tlen

Chcę na sobie jej wdzięk

Tonąc w ludzkim pięknie

Płonąc tak pewnie

Tonąc w ludzkim pięknie

Płonąc tak pewnie