Released on November 26, 2018

Thumbnail

Znowu zmartwienie mam kiedy napisze płytę

Ku*wa dręczę się tym jakbym kończyć miał życie

Cały pospinany chodzę myśli gdzieś daleko lecą

Gdzie ja ku*wa jestem, gdzie jest moja przestrzeń

Jak tam u ciebie ziomeczku bo u mnie strasznie

Mam taki stres, że chyba dziś nie zasnę

Chodzę na szpilach i pulsuje moja głowa

Coś chyba mi dolega powiedz co to za choroba

Jaki plan mam na siebie (nie wiem)

Chyba to jest gorsze niż debet (nie wiem)

Zachowuję się jak baba

Kobieta chce do kina to odmówić nie wypada

Biorę kluczyki auto znowu nieumyte

Myjnię mam pod nosem ale nie jest mi po drodze kumasz

Taki właśnie ze mnie facet, dusi mnie robota no i czasem się rozpłacze

Mam ciągłą depresje, rodzice po rozwodzie

Mam ciągłą depresje i zawiasy na drodze

Chce tylko chwilę spokoju dla siebie mieć

By po burzy w mojej głowie dalej biec

REF

Bo to jest właśnie tak

Kiedy nie potrafię przestać

Czuje smak zarazem czuje ten niesmak

Spokój chcę zarazem wku*wiam się

Później ty budzisz mnie a ja ogarniam się jednak

Za dużo presji, gniewu i stresu we mnie siedzi

Czasem się czuję jak uwiązany do sieci

Mam potencjał duży niewykorzystany w pełni

Dlatego twoje słowa dają mi tyle energii

By robić rap i budzić każdego dnia

Za to dzięki wiem, że tutaj nie liczą się cyferki

Świat nam pędzi ja pędzę z nim

Tylko czasami muszę się zatrzymać

Ziomale grają i mają te wielkie plany na sukces

Ja czuję, że muszę znaleźć tu swój plan na siebie

I chyba w końcu znalazłem tu jakiś sposób

Przed mikrofonem stanę bo dobrą mam barwę głosu

Teraz to nie mam już nic, totalnie nic do stracenia

Napiszą tą płytę może pochłonąć mnie ziemia

Jak pie*dolony Ikar mogę spadać i ch*j

Ważne, że ją napisałem to jest właśnie dobytek mój

Bo to jest właśnie tak

Kiedy nie potrafię przestać

Czuje smak zarazem czuje ten niesmak

Spokój chcę zarazem wku*wiam się

Później ty budzisz mnie a ja ogarniam się jednak