Released on December 30, 2019

Thumbnail

[Zwrotka]

Powiedziałem sobie nie odpuszczę

Cały mój plan powiesiłem nad łóżkiem

Żyje tylko raz, mam nadzieje że tu więcej nie wrócę

Jak naważyłem sobie piwo, to wypiłem duszkiem

Odjebałem pojebane kino, młody Tarantino

Baron im starszy tym lepszy, jak wino

Wracam do paszczy lwa, pytam jak było

Jednak się nic nie zmieniło tu

Do zrzygania w kółko jak wąż Uroboros

Dalej ruszamy po zmiany, złego diabli nie biorą

Tulipany w dłoni to nie miłość a horror

Skurwysynu przez jakie h pisze się honor

Dziś zobaczyłem sporo, ale nie widziałem nic, ej

Powiedziałem sporo, ale kiedy trzeba milczę

Wychodzę na misję, w bani tworzę wizję

Muszę to przemyśleć, czuję że to pyknie

Okej, okej

Ewidentnie mamy tu do zarobienia krocie

Wracamy na stare śmieci z bratem i po czasie

Widzę ile przez te dragi miałem barier na sobie

Nie bój się żyć jak chcesz, o to chodzi

Zero ograniczeń, zero paranoi

Zabieraj ode mnie swoje prochy

Nie biorę już toksyn

Pije świeżo wyciskane soki

Okej, okej

Są na świecie ludzie dla których tu jestem

Okej, okej

Są na świecie ludzie dla których tu jestem

Okej, okej

Są na świecie ludzie dla których tu jestem

Okej, okej

Są na świecie ludzie dla których tu jestem