Released on March 17, 2016

Thumbnail

[Zwrotka 1: Dead Type Baron]

Ja wciąż niewidzialny, a zniknąłem z oczu im

Zanim jeszcze kurwa zdołali mnie pojąć

Od rzeczywistości już tak oderwany

Tylko cień może zdradzić moją pozycje wrogom

W grobie już dawno jestem jedną nogą

A drugą w innym świecie, bo za mało mi jeden

Pierdolę maski, ściągam wszystkie

W relacji ze mną nie schowasz emocji, bądź pewien

Ja ich zjebane przerzuty, rady wypluwam

Ich skutek to głupie na pewno

Znieczulam się nie od dzisiaj

To wpływa na mnie już, tak jak widać i odcinam przeszłość

Chuj mnie, co powiedzą o mnie

Opinie skromnie powiedziawszy olewam se ciepłym

Chcąc nie chcąc robię to, co chcę

Oni mają problem, co drugi tu kurwa mać lepszy?

Ten typ jest już tak wypłukany z emocji

Że nie jesteś w stanie nawet wysnąć kropli

Pary z gęby też nie wypuszczam

Pomimo tych ciosów szyderca nie schodził mi z mordy

Znudzony tym życiem już, pomimo wrażeń

Dostarczanych w koło wciąż, jak Uroboros

Ból to iluzja, więc tworzę ją

Raniąc przy tym siebie i tych, co najbliżej mnie stoją

A nie chcę już ponoć

Odrzucane to ilekroć wraca, pieprzony bumerang

A im mocniej wyrzucam to z siebie

To wraca ze zdwojoną mocą - trudniej się pozbierać

I nie raz przychodzą mi do głowy pomysły

Tak, że po chwili muszę się sam za nią złapać

W sumie to nic w tym dziwnego

Bo to gówno siedzi na grubo, jak jebany Jabba Hutt

Zagłuszam spokój, z natury już wynaturzony

Topię siebie sam w konsekwencjach

Śpiący lunatyk bez chluby

Chyba, że miałbym wyliczać te wszystkie liryczne morderstwa

Nadzieja odeszła, jako pierwsza, więc pora na chaos

Rozbudzam demona na wersach

I nawet jeżeli opuszczę ciało

Powrócę przyswajając sobie już nienawiść od dziecka


[Zwrotka 2: Dead Type Baron]

Wyładowania energetyczne

A skupiam się jedynie na tym, co robię

Mam dystans do siebie po blancie

Raz po raz tak wychodzę z siebie na moment

Czasu nie liczę niech leci już

A pomimo tak później pory nie gaszę mych powiek

Nie czekam na moment, już dawno zbudziłem potencjał

Wystarczy, że puszczę to w obieg

W źrenicach mam czarne dziury

To chyba mnie wciąga już bardziej, niż kiedyś

I zanim będziesz w mojej iluzji

To znikniesz na marne próbując mnie zmienić

Nie myślę o tym ziom, jak zejdę z tego świata

Tym bardziej, czy kurwa mam wierzyć na słowo

A skoro wszyscy chcą w końcu być kimś

To mi w zupełności wystarczy być sobą, pyk

Nie wydaje się już nic, oprócz tego hajsu

On w banku, ale na razie ziom czekam se na przelew

Na zawsze mam pogardę dla leszczy

Przewożeni cisnę bekę, kiedy słyszę teksty, że przejęli scenę

Nie znasz mnie? To w sumie chyba lepiej

Tyle twarzy, ale dla moich prawdziwych

No to jestem tylko jeden

I z reguły mam gdzieś to pierdolenie za plecami

Skumaj, że już nie spoglądam za siebie, kill


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]