Released on October 22, 2015

Thumbnail

[Zwrotka 1: Profeat]

Masz tu nowy numer jakbym gonił koks

Non stop te kurwy czujne są, trza mylić trop

Wciąż jestem z podwórek z których widać tylko blok

Pomyśl, jak wysoko trzeba się unieść, żeby spierdolić stąd

Kolejny rok, to nasz rok i to nasz sezon

Kolejny krok, a tąpnięcie zatrzęsie sceną

Pierdolnięcie, coś jak Lennox Lewis

Spunktujemy konkretnie, żebyś nie zamulił

Palewave, nowa rzecz, powiedz ziomom i pannie

Dzień za dniem skutecznie kreujemy markę

Chcesz to mieć na metce, na półce, w aucie

W metrze, wkrótce Cię to jebnie jakbyś walnął kreskę

W kurwę ludzi na koncercie

Jebie mnie skąd jesteś, jeśli czujesz to

Nie po to tracę tu moc i energię w noce, we dnie

Wyrzuć w górę ręce, jakbym trzymał broń

[Refren: Profeat](x2)

Wyrzuć łapy w górę, jakbym trzymał broń

Teraz wyrzuć łapy w górę, jakbym trzymał broń

Nie potrzebujemy kulek, żeby trafiać w skroń

Masz tu nowy numer jakbym gonił koks


[Zwrotka 2: Dead Type Baron]

Ogólnie to nigdy nas nie ma

Ale kiedy trzeba spadamy, jak z nieba grom

Mój demon w podziemiu przekimał za długo

To już dobra pora żeby przebudzić go

Nie widzę problemu, gdy zamykam oczy

Choć nie da się ukryć, że zawsze jest coś

Pierdolę już tą błazenadę odgórnie

To burdel, a dziwki zawsze chciały forsy

W nos przepierdolone już tyle

Że mógłbym swoje zjebane ciuchy w tym wyprać

Przez to tunele czasoprzestrzenne mam

To nie przechwałki, ale chciałem się przyznać

Ludzie ciągle się głowią tym, jak on tak może

A sam myślę, jak jeszcze żyję

Przepalam ciśnienie, a stresu mam tyle

Że wykarmiłem nim swoją całą rodzinę

Masz dla mnie jakieś rady, sugestie?

Mój sen jest przede mną, łapię skurwiela za szyję

Czuję mocniej impulsy z kosmosu

A z oczu wyczytasz jedynie adrenalinę

I nie żyję tak jakby tego chcieli moi starzy

Ale w sumie dziękuję im za tak hojny dar

Urodzony by przegrać? Nie sądzę

Mam pomysły w głowie na to jak w końcu odejść wygranym

Nie będę już nawijać o tym, że to przeznaczenie

Nawet lepiej, bo mam gdzieś, co później se pomyślą o tym

Przyzwyczajony do tego, że ludzie pierdolą śmieci

Ale bardziej irytuje mnie jak mówią mi co robić

Kiedy mówią mi co robić, to nie słucham, ale słyszę

We mnie pojebane głosy często przerywają ciszę

Moje linie uderzają w nosy

Dlatego po wielu typach niesmacznie to spłynie

Wielu może i zabije

Nabijają te lufy, jak voodoo, oczekują cudów, że zmienią swój los

Drugie życie od klubów zdradzają, jak Brutus

Wykręca ich jebany prąd

Chyba teraz widzę lepiej, że już nic nie zmienię

Chociaż mam wrażenie, jakby wszystko było w moich rękach

Te lamusy czują zagrożenie, kiedy płynę se po bicie

Przyśpieszone bicie serca, jakby grali w "Szczękach", beng

[Refren: Profeat](x2)


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]