Released on March 17, 2016

Thumbnail

[Zwrotka 1: Dead Type Baron]

W dłoniach ziom trzymam cały los mego świata

Nie zawracam już, trzymaj z dala ode mnie się

Bratam się z tymi, co gotowi na atak

Po zmianie poranie tych, co dla mnie chcą źle

A może to sen? Więc weź nie wybudzaj mnie

Bo sam powstanę, kiedy wyczuję ten moment

Chcesz wrócić do formy?

Ty nie przywróć czegoś, co dawno zostało stracone

Wypluwam ziom stale swe płuca

A co dnia się ogłupiam, skurwiele nie skumają mnie

Jak wchodzę do gry, to nie pukam

To samo destrukcja rozstrzepia mnie na jaźni pięć

Nie szukam przyjaźni, bo dziś mogę zadrwić z nich

Jebać te, które okazały się fake'iem

Mam chore podejście, wciąż tworzę

Mimo, że mam problem z tym, dawaj trzy szóstki za styl

A z góry to chuj na te liczby położę

Wiesz pogłowię się nad tym chwilę i zatnę ją na raz

Nie zdzierżę poklasku, jak chcesz to wystartuj

Patrz, jak w mig zacznę te miasta podpalać

Chcesz ciszy na hałas? Przygotuj się

Głosów nie słucham już, a słyszę ich powód nieznany

Do dzisiaj jak zmiany dotykasz

Na zmiany to tyrasz, nie znaczy, żeś gotów na zmiany

Ej, z wyra do tyry nie zwijasz, najwyżej to spliff'a

I pragniesz ciągle być pijanym

Nie znikam, lecz tylko odpływam, jak widać

I leżę pierdoląc tak świat, który krwawi

Ten Typ Mizantrop, Ten Typ Lunatyk

Pod język to wrzucam no i Panta rhei

Nie ma czasu na sen, chociaż wiecznie śniący

Zaczynam rozumieć bez granic; D-M-T


[Zwrotka 2: Gugas]

Czas chyba rozprzestrzeniać ten syf, żeby im zaschło w gębie

I tak mnie nie zjedzą te psy, choć mają gastro pewnie

Ze mnie nic nie będzie, dzięki, że tak wierzysz we mnie

Jeszcze brednie - życie ciężkie, jebnij w deptak, ulżysz męce

To psychodela tłusta, psychodelma

Dla mnie ten rap to bułka z masłem

Przepisów na sztosy mi wcale nie trzeba

Bo tak jak mówiłem to bułka z masłem

Nazwą mnie gadem, fajnie, wiesz przynajmniej kto jest Bogiem

Gdybyś od początku znał mnie, to byś znał też moją bombę

Nie jestem skoncentrowany, bo to nie Oświęcim

Choć spięty od nerwic za często

Na lajcie przechodzę te chandrę

Za mało konkretny, to na Was tu wyleje beton

Czasami też wyluzowany

Przez te stany całkiem gładko chodzę

Wyluzowany do granic, skumaj, wyluzowany za całą Polskę

Mój rap do dupy? Kurwa nie sądzę

To twój jest do dupy, te listy miłosne

I beka z tych durni, co z pizdą na mordzie

A to Ciebie pyta troskliwie: "Masz problem?"

Za złym przykładem nie idę

Bo ciężko by było, ziom, za samym sobą tak chodzić

Ty ogarnij typie, nic z gówna nie złożysz

No chyba, że z klocków to miałby być Bionicl


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]