Rutyna

By DB808

Released on March 19, 2022

Thumbnail


[Verse 1: DB808]


Na ulicy znowu pusto, kręcę, szukam monopola

Idę, widzę łeb na murku pije i mnie woła

Wracam, odpalam FL'a później kurwa pora

Nie ta pora, znowu zimno, nie wychodzę, mnie nie wołaj

Nie odbieram fona, tak kurwa zarosłem że mam moustache tak jak Lorax

Ogarnij swą dupę bo to nie jest moja rola

Odklejony łepek robi z siebie znów gwiazdora

Siedzę w jamie, basik jebie w banie, opierdalam kanie

Jakiś bicik kleje na kolanie i to ostro buja

Chuja - robiłeś jak pomoc była ważna

Teraz - leje szczochy kurwo ci do gardła

Albo skoczę z nożem, nikt cie nie usłyszy i też nikt ci kurwa nie pomoże

Będę w podziemiu do końca - korzeń, parę bitów złożę

Parę tysi dolców skoszę to wymiеnię se w kantorze

Znowu myślę o tym kiedy przеstanę to robić boże

Biegnę dalej, że zobaczysz wkrótce tu na dworze

Albo na scenie, mimo tego się nie zmienię

Zawsze dobre brzmienie bitów bo mam wenę

108 BPMów nie brak tlenu, więc nie pierdol że to jest brak tlenu (co?)

Twój ziomek ma głos jakby się nawdychał helu

Ciągle dalej, ciągle grane, ciągle dzieła malowane

Parę nocy nie przespałem, żeby kurwa pchać to dalej

Przechylam kielicha, nalej, za braci wypijam szklanę

Dobrych ludzi parę, puszczam już uszami parę

Czekałeś na upadek ale kurwa ja wygrałem

Wygrałem i wygrywam, całe serce w to wjebałem

Zrobiłem to co obiecałem, bit na ostro ojebałem

Wsiadam sobie w Panek, czas mi leci więc już kończę, amen