Released on December 27, 2021

Thumbnail

[Intro]

DYM DYM KNF, siemano


[Zwrotka 1]

Spokojnie! Nie martw się o moja formę

Wiem jak mam się zachować

Kiedy przeszłość przyjdzie po mnie

Pozornie, znikasz tylko na chwilę

A co by się nie działo twoje serce dalej bije

Nie raz w plecy wbity sztylet i dalej się żyje

To za wszystkie biedne dzieci i za siłę do nawijek

Za ostatni grosz kupię dziś chociaż cień

Tamtych dni co razem mijał nam dzień za dniem

Tamtych dni co nawet brakowało na maczugi

Chwilę później na poważnie każdy poznał smak maczugi

Pozdrawiam tych kumpli, którzy żyją w miejskiej dżungli

Zawsze z bańką ku górze, pośród afer i kłótni

Nic nas nie poróżni kiedy zapanuje jedność

Nic nas nie poróżni gdy szacunеk to codzienność

Jak jesteś pazеrny znaczy, że ci wszystko jedno

Bez zastanowienia znaczy: dla brata w ciemno


[Refren]

Docenisz uliczny rap wtedy, kiedy całkiem zniknie

Tu bez autotune’a i wszystko autentycznie

Jeśli przegrasz bitwę, to maszeruj dalej

Do samego końca, dla prawdziwych wokale

Ukochany rap i szczere o życiu teksty

Bez sztucznej gonitwy kto ma być na miejscu pierwszy

Dla tych to, a nie dla całej reszty

Bronić zasad honoru w imię tych co już odeszli


[Zwrotka 2]

Ortodoksyjny rap-świat według starych wierzeń

Dla biednych dzieciaków, czyli rap na każdą kieszeń

Wiara czyni cuda, więc ja mocno w to wierzę

Zrozumiesz to, pojmiesz, to naturalny element

Trzeba robić swoje, ale nie za wszelką cenę

Pierdolę wytwórnię, sam tu se jestem sterem

Gadka z menadżerem, czyli rozmowa z Danielem

Rapu się nie ocenia tylko się mądrości bierze

Zrób to co musisz, cokolwiek to oznacza

Od czasu do czasu to warunkuje, to stacza

La cucaracha, a miało być tak pięknie

Ktoś daje na papie, na ostro, nie na gębę

Miejsce przeklęte gdzie ma się coś wydarzyć

Skoro ci nie służy, a ty nie przestałeś smażyć

Słuchajcie co Wam powiem, moje kochane ziomy

Murem trzeba być za każdym pomówionym


[Refren]

Docenisz uliczny rap wtedy, kiedy całkiem zniknie

Tu bez autotune’a i wszystko autentycznie

Jeśli przegrasz bitwę, to maszeruj dalej

Do samego końca, dla prawdziwych wokale

Ukochany rap i szczere o życiu teksty

Bez sztucznej gonitwy kto ma być na miejscu pierwszy

Dla tych to, a nie dla całej reszty

Bronić zasad honoru w imię tych co już odeszli


[Zwrotka 3]

Co się nie udało, jak się uda

Tu człowiek walczący do wszystkiego doszedł w trudach

Kiedy robię rap to ktoś inny gra na dudach

Ukochany rap, mocno wykuty bez dłuta

Nie jest tak źle, przecież inni mają gorzej, jak w horrorze

Jak mój ziomek co w Holandii ledwo wzięli go na nosze

Jebać wszystkie kurwy, które straszą nożem

Dziesiątki walk sam mam, więc honorowo proszę

Proszę, Panie Boże, aby wrócił stary wzorzec

Że skromnie znaczy godnie, i że każdy ma po trochę

Nie ty to kto inny będzie handlował tym prochem

Odkładaj mamonę, wyczuj odpowiedni moment

Czasem tak trzeba, na ulicy nie ma przebacz

Bądź sobą, nie udawaj i nie mów, że się nie da

Styl trochę disco, a trochę na skin-heada

Masz prawo być dumny nawet gdy klepana bieda


[Refren]

Docenisz uliczny rap wtedy, kiedy całkiem zniknie

Tu bez autotune’a i wszystko autentycznie

Jeśli przegrasz bitwę, to maszeruj dalej

Do samego końca, dla prawdziwych wokale

Ukochany rap i szczere o życiu teksty

Bez sztucznej gonitwy kto ma być na miejscu pierwszy

Dla tych to, a nie dla całej reszty

Bronić zasad honoru w imię tych co już odeszli