Vademecum

By Czysty

Thumbnail

ZWROTKA 1:

Popadam w KOntemplację jak

Patrzę na KOnstelację gwiazd

Na KOncie ciągle brak a

To budzi KOnsternację

Ale w KOńcu zgarnę hajs za

KOmpletację zdań i

KOncentrację na

Tym co budzi KOmplikacje

Mówisz mi o punchach, powiedz KOgo pogięło

Ja przy każdym z pierwszych wersów właśnie zaliczyłem "KO"

Klejąc rymy nie rozkminiam czy z tego coś będzie

Czego byś nie robił Czystego się nie pozbędziesz

Będę wszędzie | jeszcze przejdę | kontrolę jakości

Na pełnej wściekle | pędzę z wersem | i wchodzę na głośnik

Stylistyka rymów jest wciąż oceniana na pięć bo

Styli styka synu mi na całą dyskografię

Piszę wersy a na forach - podejmą dyskusję

Piszę wersy #anafora, więcej się już nie powtórzę

Nie pytaj co u mnie, to nie czas na litanie

Nie powiem co mi dolega jakbym cierpiał na Reranie

Wybacz, że bez manier i bez zbędnych Kurtuazji

Lecz mam wyjebane jak mnich z Kultu Azji

Nie sprzedam ideałów za świstek kurw; sorry

Takich to od strzału żegnam świstem kul w głowy

Nie wybijesz się na mnie, ja nie rampa przy schodach

Choć mogę cię oświecić jak lampa błyskowa

Dzieli nas przepaść, skacz ze skarpy w dół

Ja piszę to po łebkach, kiedy ściągam skalpy z głów

Miałem się ogarnąć a tu znowu burda

Ale czuję jeszcze mocniej, że coś mi ten ból da

Chciało się hartować, przeholowałem nieco

Teraz zmieniam r na l, jakbym pojebał prawą z lewą

Żyłem żal nosząc, stop z wadą wymowy

Przez cały czas żar płonął, Dziś już umiem się wysłowić...

Dziś już umiem się wysłowić...

(BRIDGE)

Daję z siebie Procent sto

Grzeje mi się procesor

Czuję się jak profesor

Więc daj mi za to profit

Tworzę nowy projekt bo

Robię progress wciąż

A jak czuję, że to robię pro

To się nie będę prosił

Dla mnie liczy się spoken Word

To dla mnie nie problem ziom

Dlatego w mej głowie kłąb

(I krzątanina myśli)

Dam ci moje chore flow

Nim mi przyjdzie odejść stąd

Przez przedawkowanie

(środków stylistycznych.)

Ale to jeszcze nie dziś

ZWROTKA 2:

Jesteś kotem po angielsku, ja zamieniam "c" na "k"

Odbiorę ci każde z żyć, no i chuja będziesz "miał"

Za takie patenty się doczekam ksywy kat

Nie pytaj czy się z tym zgadzam, odpowiedź odczytasz wspak

Rymy wyjebane chyba są w trotylu

Wszystkie psy idą do nieba bo tak zechciał "dog" od tyłu

Oh my god, znowu rzucam coś do rymu

By zgarnąć więcej słuchaczy niż kto? Cosinus

Chcesz iść w moje ślady a mój trop; chuj wie gdzie

Czuję się jak pirat bo podbijam port; USB

- "To nie w twoim stylu, powiedz Adrian co się stało?"

- Dusiła mnie Koma, teraz obracam ją w amok

To tylko kwestia czasu Nim ktoś przy mnie zginie

Chcesz mną wstrząsnąć to jakbyś wstrząsnął Nitrogliceryne

Stawiasz się w dobrym świetle, ja stoję w promieniach gamma

A mój potok słów to jebana ciekła magma

Nie wiesz czym jest anagram, ja używam go do taktu

Moja nawijka nie mac drive - nie masz podjazdu

Moja Taktyka to to rzopierdolić do cna

Słyszysz ten dźwięk?

Tak tyka zegarowa bomba

To już na pierwszym biegu ma cię wgniatać w fotel

Wiem, że za te zabiegi, jeszcze zasłużę na flotę

Bo Żaden przycisk stop, nie ma racji bytu

Żaden kurwa post co dzień nawijam do bitów

Myślisz, żeś jest top, weź nie pierdol mi tu

Ja przelałem tu pot w natężeniu hektolitrów

Wersy bronią się same - nie będę za nie mówić

Wolałbyś bym zamknął jape - nie umiem zaniemówić

Muza; dla mnie napęd a nie obce słowo

I nieważne, że to zabrzmi trochę obcesowo

Ja Mam spory potencjał I spory do rozstrzygnięcia

Ty w siedmiomilowych butach byś nie dotrzymał mi tempa

Także innymi słowy musisz wysilić neurony

By korzystały z połączeń jak z linii komórkowych

Grzeszę inteligencją to dla mnie Warte grzechu

Nie mogę puścić pary, więc na jednym jadę wdechu

Nie musisz mi nic mówić, wiem, że to kładę przechuj

Chcesz wiedzieć coś o rapie, ten utwór to vademecum