Released on November 20, 2018

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Tu gdzie betonowe bloki

Nie zamienię się w owce

Gdzie wilkiem człowiek człowiekowi

A pojęcie litości obce

To prawej każdemu

Ze nie jest tak, nie mówi

Bo widzisz to na co dzień byku

A jak zamkniesz oczy

Chcesz trochę odskoczyć

Te wysokie loty kończysz na odwyku

Co ładnie wygląda, nie zawsze jest fajne w dotyku

Mimo to przez pryzmat okładki

Uwagi nie zwrócisz nawet na tytu

Nie schodząc z ławki

Niebawem tam zaczniesz spotykać ziomali synów

Co gorsza, ze biorąc na browar

Nie czujesz przy tym żadnego wstydu


[Refren]

Jesteś panem życia

Czy ono panem twoim

Nigdy na miejscu widza nie zagrasz głównej roli

Nie wychodzisz z ukrycia

Sufler, czy Gal Anonim?

Wolę scenariusz pisać

Tak samo ludzie moi

Jesteś panem życia

Czy ono panem twoim

Nigdy na miejscu widza nie zagrasz głównej roli

Nie wychodzisz z ukrycia

Sufler, czy Gal Anonim?

Wolę scenariusz pisać

Tak samo ludzie moi


[Zwrotka 2]

Policzek drugi nadstawie

Jak to ręka brata

A jak nie zwyczajnie mordo

Cel pal i atak

Nie ważne czy sam czy obok

Damian, Kamil czy Adam

Nie wmówisz mi ze jest inaczej

Gdy racje ja mam

Tam samo to ze teraz autotune to teraz podstawa – żenada

Ja tworze nadal bez tego

Bo wokal podobno spoko

Układam jak lego

By była forma i szczere słowa

Wiadomo!

Podstawa godna jest

Nawet gdy stromo

Bo potrafię latać jak orzeł nie gołąb czy wróbel

To Czerwin TWM

To jest ciemna strefa

Hejterom chuj w dupę

Kurwa macie niefart!


[Refren]

Jesteś panem życia

Czy ono panem twoim

Nigdy na miejscu widza nie zagrasz głównej roli

Nie wychodzisz z ukrycia

Sufler, czy Gal Anonim?

Wolę scenariusz pisać

Tak samo ludzie moi

Jesteś panem życia

Czy ono panem twoim

Nigdy na miejscu widza nie zagrasz głównej roli

Nie wychodzisz z ukrycia

Sufler, czy Gal Anonim?

Wolę scenariusz pisać

Tak samo ludzie moi